piątek, 20 czerwca 2014

Zamach stanu i afera podsłuchowa


To już drugi dzień długiego weekendu czerwcowego. Na razie nie zapowiada się by temat przewodni mediów się zmienił. Oczywiście mówię tu o słynnej aferze podsłuchowej. Zabawnie jest patrzeć na to jak szarpie się ABW ... jak szarpie się Wprost ... Wypowiedzi premiera i innych polityków są też śmiechu warte.

Najlepsze pojawiło się w artykule WPROST-u: ...a władza ma obozwiązek natychmiast wyjaśnić wszystkie wątpliwości, które w związku z nagraniami się rodzą. Także to, jak jest możliwe, że najważniejsze osoby w państwie są podsłuchiwane przez kogoś, kto chce je skompromitować i – być może – szantażować." Ta końcówka prosi się o kolejną wizytę ABW ... każdy sąd z czystym sumieniem potraktował by to jako przesłankę, że informator tygodnika WPROST może szantażować ważnych urzędników państwowych oraz polityków ... WPROST w takim razie ukrywa przestępców ... tyle że ABW spieprzy i to ... podobnie jak wymiar sprawiedliwości ... i do tego sprezentują pewnie naczelnemu kolejną teczkę ... może w niej będzie jakiś MAC ... Ci z ABW i tak nie potrafią ich obsługiwać.

Skuteczność w działaniu widzę w dwóch miejscach. Zakładając że Jan Kowalski (nazwisko przykładowe) odpowiedzialny za podsłuchy, rozwija akcje długoplanową i komercyjną ... to jest to po prostu geniusz. Jeśli ma więcej materiałów, tym bardziej jeśli w tych kolejnych nagraniach są konkrety większej jakości ... to teraz Jan Kowalski będzie rozdawał karty. W tej sytuacji obecna afera to tylko straszak, pokaz siły: Tak! Mam nagrania i nie zawaham się ich użyć! Media na pewno mnie wysłuchają! Po takiej demonstracji siły nie jeden polityk by się złamał. Wystarczy tylko że Jan Kowalski za pewien czas zostawi kopię obciążającego nagrania, owiniętą w egzemplarz Wprost z okładką Zamach Stanu tuż przed drzwiami osoby którą będzie chciał zaszantażować. Co osiągnie Jan Kowalski takim szantażem? Bardzo wiele, jeśli dalej będzie wykazywał sprytem.

Prawie doskonale rozgrywa to także Wprost ... chociaż jak wspomniałem, bardzo prosi się o kłopoty. W rankingu tygodników, są daleko za POLITYKĄ, która od bardzo długiego czasu ma nieprzerwany ciąg najlepszej poczytności. A i w poprzednich latach, nawet jak ktoś przegonił w ilości sprzedanych egzemplarzy, to i tak były to chwilowe wahnięcia. Wprost, bardzo zazdrości POLITYCE, bo jest czego. Ale W. mimo słabszej pozycji pokazuje swoją siłę (niektórzy mówią że tylko próbuje pokazać). Mam wrażenie że tym numerem, choć nie jest on pierwszym tego typu, próbuje pokazać że jest tygodnikiem bardziej śledczym, niż tabloid'owym. Naczelnemu Wprost, pewnie bardziej by pasowało skojarzenie z czasopismem Milenium z powieści Stieg'a Larsson'a. Ale na taką opinię trzeba sobie mocno zapracować.