czwartek, 27 czerwca 2013

Brzytwa Ockhama

Coraz częściej zastanawiam się nad tym co skłania przeciętnego człowieka do utrudniania życia sobie i wszystkim innym. Kilkakrotnie w tym tygodniu widziałem paru takich osobników Homo Sapiens, którzy zaczęli na głos pytać sami siebie: Czy ja nienawidzę sam siebie? Patrząc z boku człowiek to taki osobnik który połowę swojego czasu który ma dostępny poświęca na utrudnianie sobie życia. Mnoży nieustanne komplikacje w kontaktach z innymi ludźmi, w organizacji pracy, czasu wolnego itd. Im bardziej rozbudowane relacje międzyludzkie, czy też plan pracy, organizacja pracy zespołowej tym bardziej wydaje się profesjonalnie.

W zdecydowanej większości to błąd. Wbrew pozorom Brzytwa Ockhama jest naprawdę przydatna:   Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę jak to mówił Johannes Clauberg. Ludzkość ma skłonności przypisywania łatek z nazwami i definicjami do wszystkiego czego się da, oraz do wszystkiego czego się nie da, a nawet tego czego nie ma, nie wymyślono etc. Podobnie jest z tworzeniem, procedur i schematów postępowania (pracy, odpoczynku, kontaktów międzyludzkich). Tworzymy by ułatwić życie. Ale ich mnogość, zawiłość a i bardzo często najzwyczajniej mierność sprawia, że to życie zamiast ułatwia to  utrudnia. Ekonomia myślenia równa jest ekonomi działania. Zasady i procedury działania powinny być ustalone jak najprostsze. Złożoność konstrukcji, mnogość elementów składających się na mechanizm zwiększa potencjalną wadliwość wprost proporcjonalnie do ilości elementów skaładowych.

Czasami się zastanawiam nad aspektem komunikacji we współczesnym świecie. 30 lat temu, przeciętna organizacja w Polsce, firma, zakład pracy, szkoła, grupa naukowców, oddział harcerzy, czy co tam chcecie ... doskonale radziła sobie z komunikacją i organizacją własnej pracy jak i pracy grupowej, bez takich udogodnień jak komórka, czy internet. Jak się bardzo często okazuje organizacja ta wypadała o wiele lepiej niż w dzisiejszych czasach, pełnych różnorakich środków komunikacji. Ludzie się raz, ustalali plan działania, i ruszali do roboty. Spotykali się po pewnym czasie z porządną dawką efektów pracy własnej. Mam wrażenie że obecnie, więcej komunikujemy się na bieżąco niż kiedyś a efektywność pracy w grupie spadła wprost proporcjonalnie. Wysyłamy maile, smsy, dzwonimy, a jakoś dogadać się jest trudniej. Możliwość ponownego zadzwonienia do współpracownika rozleniwia konkretyzacji wypowiedzi. Mnożymy niepotrzebnie słowa, co deformuje przekaz.