niedziela, 30 grudnia 2012

Eksperyment z Wordpress

Nieustanna chęć eksperymentowania sprowadziła mnie w miejsce zwane wordpressem. Bez znaczenia były przenosiny Kuby Biernackiego w to właśnie miejsce ze swoim blogiem deliberowanie.pl. Podobno blogger jest zbyt … ograniczony w swych funkcjach. No … prawdę mówiąc, jak to ja. Postanowiłem przetestować ten serwis. Z wordpressem spotkałem się już kiedyś … ale tylko przez chwilę. Ten krótki okres czasu zwany chwilą wydawać może się … za mały żeby zgłębić tą sprawę… tak tak … znowu zaczynam plątać się w słowach. Ale tak czy owak … czemu by nie przetestować. Oczywiście nie oznacza to jak na razie przeprowadzki z mojego głównego bloga tj. big-moose.blogspot.com. Za stary chyba jestem na to by od tak przeprowadzać się stąd do … gdzieś tam. A jednocześnie jestem zbyt młody na to, by czasami nie zrobić sobie jakiejś wycieczki. Na razie nie różni się to niewiele, prócz możliwością wykupienia własnej domeny. Ale no cóż, po pierwsze (pierwsze/pierwsze) to jest właściwie pierwszy rzut oka. Po drugie, patrzę oczyma laika… więc wybaczcie fani wordpress’a za te słowa. 
Tym czasem popatrzę, poprzyglądam, poklikam w przyciski, może coś odkryję ciekawego dla siebie. 
Jakby jakieś rady fachowców, w sprawie olśnienia mnie wspaniałością wordpress’a to proszę bardzo.
Efekty eksperymentu można zobaczyć pod adresem: bigmooseblog.wordpress.com

Ponadto oświadczam:
Nie przewiduje przeprowadzki bloga na inny adres. Na razie z tym adresem i z tym serwisem łączy mnie zbyt wiele wspomnień, przyzwyczajeń i najzwyklejszej wygody, aby brać pod uwagę jakąkolwiek przeprowadzkę.

Dlaczego tak chce mi się zatrzymać czas?

Takie właśnie pytanie zadaje każdego dnia tegorocznych świąt. Bardzo łatwo w święta uciec od szarej otaczającej rzeczywistości. Po tym jak się wkroczy w przekoloryzowany świat świąt to nie chce się z niego wychodzić z powrotem. Łatwo uwierzyć w bajkę świąt. Łatwo też uwierzyć w to że się one kończą. Ale przychodzi to z bólem. A z czymś takim psychika trudno się godzi. Czas refleksji związany z końcem roku nie sprzyja dobremu samopoczuciu. Ciekawe, jak często sylwestrowe świętowanie jest próbą wyparcia tego co nie wyszło człowiekowi w minionym roku.

czwartek, 27 grudnia 2012

Nie ma jak święta

Dobre Święta Bożego Narodzenia to jedna z najlepszych rzeczy jakie mogą spotkać człowieka. Przypomnę pewien banał. Mają zazwyczaj jeden podstawowy problem w świętach... zawsze w końcu muszą się skończyć. Wreszcie miałem okazje oderwać się od pracy. Ale ciągle mam wrażenie, że ta ilość czasu wolnego jest nie wystarczająca by spokojnie odpocząć. Ale lepiej jak przestanę o tym gadać, trzeba jeszcze jak najwięcej skorzystać z tych świąt i tyle.

sobota, 22 grudnia 2012

Apps chrome - won z reklamami.

Chciałem zacząć dzisiaj pisać o tym jak wspaniale i cudownie czuje się z okazji tego, że dotrwałem do świąt. Nie tym razem zero radości w mych słowach. Ponieważ zacznę od wkurzania się. Wkurzania się na co? Na  Google. No chyba nie na kogo innego. Bo to właśnie google jest dostawcą usługi w postaci możliwości prowadzenia blogów w serwisie blogger. No raj się chyba skończył bo o ile dotychczas to ja mogłem decydować o tym gdzie jak i kiedy pojawiają się reklamy na moim blog. No i przede wszystkim CZY sie pojawiają?
A co ja dzisiaj widzę?? Jak na samym k***a czele wyskakuje mi chamska reklama jakiejś głupiej gierki internetowej. Tuż nad tytułem bloga na co najmniej jedną czwartą ekranu. Na samym froncie. Z malutkim dyskretnym napisem "ads not by this site" No i oczywiście ni grzyba tego usunąć. Do jasnej cholery ... co to ma znaczyć. Z takiego przyjaznego miejsca dla blogerów robić burdel. Sorcia ... ale mnie szlak trafia. I to na poważnie. Żeby chociaż jakieś wyjaśnienia czy jak.
To jest cholerny pieprzony spam. Jak tony ulotek z dupami wpierdalanych za wycieraczki samochodów w centrum miasta.
Przepraszam za przekleństwa. Ale takiego bezczelnego manewru to już inaczej skomentować się nie da.

(...) no chyba że jakiś to jakaś idiotyczna aplikacja zostaje dodana do przeglądarki która wpieprza reklamy do stron. Dobrze że do tego dotarłem. Co nie zmniejsza mojego wkurzenia. Bo wyszło w ten sposób, że zacząłem się pluć na google zamiast pluć się .... w sumie tez na google. Tylko nie z powodu bloggera ale chroma. Bo to z jakiej paczki cholera co chwilę pojawia się jakaś durnowata aplikacja która do przeglądarki pasuje jak pięść do oka a tylko utrudnia życie wpieprzając wszędzie swoje reklamy. Na cholerę taki chłam. Za wiele stresu i frustracji dostarcza praca żeby jeszcze przed świętami na google się wkurzać

niedziela, 9 grudnia 2012

Spacer po lesie

Cisza. to jest to czego teraz pragnę. Zacząłem uczyć się na nowo powstrzymywać nerwy od wybuchu. A raczej je wypierać. Wyobrażam sobie ciszę. Nie ma nic bardziej uspokajającego i drażniącego jednocześnie. Jednak gdy najbardziej mi tego trzeba to właśnie cisza przychodzi mi z ratunkiem. Tymczasem. Spotkała mnie przyjemność wyjazdu z Warszawy do małego miasteczka, gdzie życie toczy się w wiele bardziej wolniejszym tempie. Przy tak zimowej pogodzie powiedzmy jest to podróż nie zupełnie w celach turystycznych. Ale przynajmniej chwilę odmiany i możliwości po przeglądania nowinek w sieci. 
Mam bardzo dziwną chęć pochodzenia po lesie. Ale niestety wizja leśnego spaceru stoi w sprzeczności z zimnem jakie panuje na zewnątrz. Pozostaje zawsze wyobraźnia.