piątek, 21 września 2012

Praca, praca, praca

To niesamowite jak praca potrafi przygwoździć człowieka. Ostatnie trzy tygodnie przeczołgałem się przez Hades i z powrotem. Charakter wykonywanej pracy zmienił się o tyle, że nie siedzę cały czas przed biurkiem i mam przyjemność pracy z ludźmi twarzą w twarz. W ten sposób także nie ulegałem pokusie serwowania po sieci w każdej luźniejszej chwili. A ze względu że wolnych chwile nie miałem wcale, to uzbierały mi się spore zaległości. Jak w końcu usiadłem na jedno popołudnie, mogąc cieszyć pewną dozą swobody to aż czuje się nieswojo. Stałem się jakoby innym człowiekiem i próbuję się w tym wszystkim odnaleźć. Jedno jest pewne: weekendy są bezcenne.