wtorek, 8 maja 2012

Nie jestem Jackiem Żakowskim

W pewnej rozmowie z osobą nie związaną z blogosferą (co najwyżej jako okazjonalny czytelnik), usłyszałem oskarżenie o to, że mam zapędy redaktorskie? Było to powiedziane w trakcie rozmowy na temat cenzury na co niektórych serwisach blogerskich. (>> Salon 24 skutecznie cenzuruje). Pomyślałem sobie, że jednak moje skłonności redakcyjne kończą się na redagowaniu własnych tekstów. Nie przejawiam bowiem sympatii do miejsc które cenzurują tekst w sposób niemerytoryczny, nachalny i złośliwy. Ani też do sytuacji gdzie z góry narzuca mi się profil zamieszczanych treści. Nie do końca czuję się dobrze w takich miejscach jak Salon24. Jago bloger cenię sobie swobodę. Lubię sytuację w której żaden moderator, maszyna ani człowiek nie kasuje mi treści, które umieszczam na swoim blogu, nie usuwa komentarzy, nie wygodnych dla … serwisu, czy cholera wie kogo jeszcze. Tak w tym sensie, prawdą jest to że mam zapędy redaktorskie. To ja redaguje swojego bloga, nie kto inny. Ale na tym się kończy. Jestem przedstawicielem kasty blogerów, osób o różnym doświadczeniu, bardzo często nie mających przygotowania dziennikarskiego, redaktorskiego etc. Nie uważam się ani za dziennikarza, ani za redaktora. Nie uważam się także za wybitnego blogera, ... to byłby narcyzm. Nie jestem Jackiem Żakowskim i daleko mi do jego talentu dziennikarskiego. Nie czyje się kompetentny, do mówienia innym co i jak mają pisać.
Fakt faktem, że miejsce na Blogerze jest dla mnie w sam raz. Jak już wspominałem, nikt mi się nie wcina, nikt nic mi nie kasuje, nie przestawia, nie miesza itd. To nie znaczy że zamykam się na krytykę merytoryczną. My blogrzy, Ci blogujący hobbistycznie i nie tylko, powinniśmy być otwarci na naukę ze strony dziennikarzy pisarzy, zawodowych i doświadczonych blogerów. Wymaga to pokory i cierpliwości, by wysłuchać słowo krytyczne na temat stworzonego tekstu. Często, szczególnie początkującym blogerom przychodzi to z trudem. Każdemu z nas zdarza się reagować czasami "jeżem" na krytykę. 
Niestety wśród gromady najróżniejszych serwisów tego typu na polskim rynku nie widzę takiego, w którym szeregowy bloger mógł otrzymać pomoc redakcyjną ze strony fachowców. Mówimy o realnej sytuacji i odpowiednio umożliwiającym to systemie. Powiedzmy że jako tako odzwierciedla tą ideę serwis wiadomości24.pl (a przynajmniej odzwierciedlał kiedyś). System nadal nie idealny ale jakąś tam pomoc redakcyjną użytkownikom się oferowało. Nie wiem jak teraz po zmianach wprowadzających większą swobodę szeregowym użytkownikom. Nie da się ukryć jest to jednak serwis czysto informacyjny, w żadnym stopniu nie blogerski. 
Dobre by było miejsce w którym użytkownik pisząc własnego autorskiego bloga, zachowując nad nim pełną władzę, mógł jednocześnie skorzystać z pomocy redakcyjnej osób które się na tym znają, (broń borze nie przypadkowych osób, chodzi tu mi o profesjonalistów nie o przedstawicieli mądrości zbiorowej). Powiedzmy gdyby można przed oficjalną publikacją udostępnić tekst ... nie do moderacji, lecz powiedzmy do recenzji określonej przez autora liczbie "zaufanych" użytkowników, w tym powiedzmy ewentualnie także gronu użytkowników polecanych przez ... (odpowiednie wpisać). A potem dopiero po uwzględnieniu lub nie uwzględnieniu uwag grona recenzentów autor takiego tekstu mógł by się zdecydować na publikację na własnym blogu. Zachowując oczywiście pełną kontrolę nad tym co publikuje. 
W erze gdy każde kolejne pokolenie ma poważne problemy czytaniem ze zrozumieniem, wysławianiem się ustnie i pisemnie trzeba ratować kogo się da. A i wśród tych małolatów, od pieluchy bawiących się laptopami, pojawiają się blogerzy. Starzy tetrycy, nawet Ci weterani blogerki przypuszczam że z czegoś takiego by skorzystali. Na razie jesteśmy skazani na samych siebie, i na te małe społeczności blogerskie które stworzymy sobie na wlasną rękę, opierając się na komunikacji e-mailowej.
Co nie których pomysł taki zapewne razi, jako niepotrzebny. Jest pewna grupa blogerów, namiętnie tworzących zarówno na własnym blogu ale i w komentarzach pod tekstami innych, posiadająca "Kompleks Boga" Sądzą że posiadają wiedzę i zdolności absolutne. Są to osoby wyjątkowo wrażliwe na punkcie krytyki na własny temat. Spodziewałbym się od takiej osoby stwierdzenia, że taki pomysł jest dla blogerów nieudaczników. Ale może w takim "systemie" uniknelibyśmy sytuacji że na blogach są totalne głupoty, jak to zauważył Jacek Żakowski w filmie o polskiej Blogosferze pt. "Blogersi"