środa, 4 kwietnia 2012

Tomasz Lis naczelnym Newsweek'a

Tomasz Lis naczelnym polskiego wydania Newsweek'a. Odruchowo zareagowałem niechęcią myśląc o tym, że to właśnie on będzie prowadził teraz ten biznes. Czytając jego "wstępniak" w najnowszym numerze Newsweeka, uczucie niepokoju zostało spotęgowane. Wypowiem się delikatnie, bo nie mam w zwyczaju obrzucać ludzi obelgami, tym bardziej jeśli na to nie zasłużyli. Jednakże nie wiem czy pan Lis poradzi z takim wyzwaniem. Jest to bowiem człowiek, który przejawia fragmentami objawy wypalenia zawodowego. Ponadto sięgając do słowa pisanego, które wyszło z pod jego ręki, zarówno w postaci artykułów prasowych i jego książek mam wrażenie że fragmentami gubi zdolność poprawnego (i precyzyjnego). Nadto wielokrotnie daje znak, o swoich zanikach obiektywizmu, którym to uleganie nie przystoi prostu dziennikarzowi. Czasami się zastanawiam czy czasem rzeczywiście nie był by z niego lepszy bloger niż dziennikarz. Cóż może dlatego patronat nad serwisem blogerskim jest dobrym ruchem. Czy świetne zdolności autopromocji wystarcza, żeby być dobrym naczelnym czasopisma tego formatu co Newsweek? Zobaczymy. Co się stanie z Newsweek'em, czy nadal będzie dążył w kierunku tabloidu z górnej półki? Oby złe odczucia mnie myliły.

2 komentarze:

  1. Masz podobne refleksje do moich. Newsweek od dawna mi się kojarzy z taką np. "Panią domu" dla ludzi o nieco innych zainteresowaniach, ale podobnym poziomie jak jej czytelnicy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam że 10 lat temu z kawałkiem (wrzesień 2001 roku) byłem entuzjastą tego tytułu. Była to nie mała nowość na rynku. Lżejsze jeszcze wtedy niedociągnięcia mniej raziły, bo człowiek myślał sobie - rozkręcą się, dotrze się ekipa i będzie dobrze. W tym tylko cały problem że niestety jesteśmy świadkami tendencji spadkowej. A szkoda. Tygodnik tabloid'owy to nie to czego szukam. Jak w takiej sytuacji wypadnie Tomasz Lis. W pewnym sensie pasują do siebie. Bo i jakość działalności Tomasza Lisa przypomina trochę tendencję spadkową Newsweeka'a. Kto wie może jak połączą siły będzie lepiej. Tak by powiedział optymista.

    OdpowiedzUsuń