środa, 4 stycznia 2012

Empik: Podane na tacy!

Mam swoją listę rzeczy, których nie jestem w stanie się pogodzić (a nie jest ona krótka), często poddaje ją reorganizacji, wydłużam, skracam,  zmienia formę etc. Nigdy jeszcze jej w całości nie opublikowałem. Choć w chwilach złości, smutku, coś tam na blogu napiszę. Czasami jednak przypominam sobie o jednym, w zasadzie o paru rzeczach, które można by także w listę. W tym worku znalazły by się rzeczy, dzięki którym cieszę się z tego że dane mi było żyć w takich czasach a nie innych. Pierwszym i najważniejszym miodem jest internet. Ale to już o tym też wspominałem. To widać że jestem uzależniony od sieci. Dzisiaj myśli kręcą się w oku...chwila ... krąży mi po głowie sformułowanie Era Empik'a / Era Empik'u. Pierwsza zagadka. Jaka forma gramatyczna będzie bardziej poprawna ... z końcówką 'a ... czy z końcówką 'u. Wracając do meritum, może stwierdzenie Era to za dużo powiedziane. Ale jedno trzeba przyznać, Empik gromadzi w sobie rzeczy które mogły by wypełnić całe moje życie, gdyby nie fakt, że kiedyś trzeba spać i za coś trzeba żyć. Książki, prasa, filmy i wciąż lecz już na ostatniej półce gry (cholerny złodziej czasu, rozrywka o znikomej wartości, choć wciąż uważam że są wyjątki). Te wszystkie rzeczy dostępne w jednym miejscu. Wspaniałe prawda. Lecz Empik jest dla mnie tutaj jedynie symbolem dostępności. Jednocześnie jestem w pewnym stopniu stać w opozycji to tej sieci sklepów. Bo przypomina troszeczkę jak ... kablówka, oferująca multum kanałów telewizyjnych, jednocześnie ograniczając decyzyjność telewidza co do tego co chce oglądać. Tak jak (widz-/-) widz, także czytelnik, a nawet gracz musi postawić sobie pytanie, parafrazując Williama Shakespeare'a Czytać, albo nie czytać?; Oglądać, albo nie oglądać?; Grać, albo nie grać?. Musimy bowiem wiedzieć czego szukamy, a nie skazywać się na to aż ktoś wybierze za nas. Otwierać się na sztukę, na prawdę. nie na kłamstwo i pseudosztukę. Nie znaczy to że empik rozpowszechnia barachło. Od razu to mowie. Bo znając życie ktoś jeszcze się obrazi. Sam jestem fanem marki Empik. Nie możemy jednak zamienić: idę kupić książkę do sklepu Emipk na idę do sklepu Empik, kupić książkę.
No cóż miałem napisać miałem radosny tekst a wyszło coś w rodzaju krytyki bezmyślnego konsumpcjonizmu. 
Muszę jednak na koniec dodać coś pozytywnego. Naprawdę warto odkleić się od telewizora, nawet od tego uwielbianego przeze mnie internetu, wziąć w garść książkę i czy chociażby jakiś tygodnik i poczytać. A wkrótce dojdziecie do podobnego wniosku co ja, że można by tak czytać całymi dniami. Potem zapiszcie sobie to na karteczce, albo na blogu ... żeby sobie móc sobie przypomnieć, w razie gdyby się o tym zapomniało.