czwartek, 15 grudnia 2011

Zombie

Przedświąteczne tłumy w marketach. Jak ja tego nie lubię. Jedna z najbardziej wkurzających rzeczy w tym okresie. Nie jestem osobą która lubi trzymać się z dala od takich miejsc. Ale spoglądanie na armię opętanych zakupowym pędem zombie. W ten sposób postanowiłem omijać szerokim łukiem miejsca w których mógłbym zostać zdeptany. Gorzej gdy lodówka pustoszeje. W tedy zostają dwie możliwości. Albo zamówić coś przez telefon, albo zbliżyć się do pola wciąż trwającej bitwy.