niedziela, 13 listopada 2011

Zacisze

Po walce o odzyskanie bloga wreszcie mam trochę spokoju z tą sprawą. Przejścia tego weekendu, znaczy się rozruchy dnia 11.11.11sprawiły że wyłączyłem telewizor już wczoraj. Dotąd trochę nie mam ochoty znów go włączać. Sprawa jest po prostu żenująca ... i smutna. Cieszę się ostatkami weekendu. W pokoju mam zapalone świeczki zapachowe. Maskują one zapach pracującej elektroniki. Pasuje mi atmosfera tego pomieszczenia. Mam wrażenie że mógłbym go nie opuszczać wcale. Nie wychodzić do ludzi, nie rozmawiać z nimi w realu. Tylko przez internet, na bezpieczną odległość. Odciąć się od wszechogarniającej agresji, od świata który wydaje się nieprzyjazny. Niestety tak się nie da. A może i na szczęście. Nie chcąc wystawiać nosa poza próg, wiem że na dobrą sprawę po paru dniach zaczął bym się tu dusić. Obraz świata zmienił by się w mgnieniu oka. Może własnie dlatego potrzebne jest właśnie odcięcie się od ludzi i otoczenia chociaż na jeden dzień.