czwartek, 7 kwietnia 2011

Biblioteczne przepychanki

Porażający poranek. Jak bym przejechał kilkanaście kilometrów na rowerze. I to jeszcze z przebitymi oponami. Zresztą pewnie by mi się przydało. Spalił bym trochę zmagazynowanej energii. Poranne połączenie się z internetem spowodowało rozdrażnienie. Ktoś mi zwiną książkę z przed nosa. Nie będę mógł się wybrać po nią popołudniu do biblioteki. Chyba że ktoś odda drugi egzemplarz. Zapisałem się jako oczekujący, a że osobnik będący w posiadaniu tej książki przetrzymuje ją już tydzień to jest nadzieja na .... "pozytywne rozwiązanie". Zakładam że system rezerwacji biblioteki nie jest na tyle rozwinięty żeby informować czytelnika o czymkolwiek. Wiąże się z tym że będę musiał dzień w dzień, może nawet kilka razy na dzień monitorować stan zamówienia. Jak widać w każdej dziedzinie życia przewija się motyw sportowy, "kto pierwszy, ten lepszy". Dobra ... kończę ten wątek bo inaczej wprawie w głęboki sen każdego desperata który odważy się przeczytać to wszystko do końca.