środa, 13 kwietnia 2011

Krok po kroku do celu

Uczucie frustracji oraz złości na samego siebie towarzyszy mi od paru dni. Pozbierać się nie mogę z najróżniejszych bagiennych aspektów zawodowych. Zbyt krytyczne nastawienie do otoczenia jak i do własnej osoby może być sporym utrudnieniem w efektywności pracy. Zawsze uważałem że autokrytyka jest bardzo dobrym bodźcem do samodoskonalenia. Jednakże w tym tygodniu przyczepiło się do mnie małe spięcie w procesie motywacji, potocznie nazywamy to dołem. Sama ta nazwa sprawia mnie o dreszcze gdyż nie trawie objawów słabości psychicznych, które jak u każdego człowieka występują także w moim przypadku. Jedyne co mi teraz przychodzi do głowy, to zaangażowanie w nadrabianie zaległości które mnie tak dręczą. Spróbuję robić małymi krokami. Innej rady nie ma, bo wszystkiego naraz się zrobić nie da. Po tej krótkiej autoterapii wracam do tej sterty niepoukładanych pomysłów, by zacząć wprowadzać je w życie.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Biblioteczne przepychanki

Porażający poranek. Jak bym przejechał kilkanaście kilometrów na rowerze. I to jeszcze z przebitymi oponami. Zresztą pewnie by mi się przydało. Spalił bym trochę zmagazynowanej energii. Poranne połączenie się z internetem spowodowało rozdrażnienie. Ktoś mi zwiną książkę z przed nosa. Nie będę mógł się wybrać po nią popołudniu do biblioteki. Chyba że ktoś odda drugi egzemplarz. Zapisałem się jako oczekujący, a że osobnik będący w posiadaniu tej książki przetrzymuje ją już tydzień to jest nadzieja na .... "pozytywne rozwiązanie". Zakładam że system rezerwacji biblioteki nie jest na tyle rozwinięty żeby informować czytelnika o czymkolwiek. Wiąże się z tym że będę musiał dzień w dzień, może nawet kilka razy na dzień monitorować stan zamówienia. Jak widać w każdej dziedzinie życia przewija się motyw sportowy, "kto pierwszy, ten lepszy". Dobra ... kończę ten wątek bo inaczej wprawie w głęboki sen każdego desperata który odważy się przeczytać to wszystko do końca.

środa, 6 kwietnia 2011

Ocieplenie

Dzisiejszy dzień zaczął się dla mnie wyjątkowo spokojnie. Bardziej niż bym się tego mógł spodziewać. Najdziwniejsze jest to że zwykła kawa działa na mnie jak by była mocno zakrapiana alkoholem. Coraz cieplejsza temperatura sprawia że człowiek totalnie się rozleniwia. Przy dzisiejszej pogodzie mam wrażenie zgubienia kontaktu z rzeczywistością. Chłód zawsze mnie trochę budził do działania. Od czasu do czasu próbuje wietrzyć pomieszczenie ale nie daje to wystarczających efektów. Zdaje jednak sobie sprawę że niedługo mogę zatęsknić do pogody takiej jaką mamy teraz. Jak latem przygrzeje to dopiero będę miał problemy. Zawsze mam wrażenie że mój organizm bardzo wolno przestawia się z okresu zimowego na letni i na odwrót. Tak nie dawno przecież miałem problemy z przyzwyczajeniem się do noszenia kurtki.