wtorek, 25 stycznia 2011

Typowy dzień

Każda chwila spędzona w sieci doprowadza do tego że czuje się przywiązany do jednego pomieszczenia. Wzorem Leweda zaczynam łazić z komputerem pod pachą i notorycznie zmieniać otoczenie. Niestety pogoda jaka panuje na zewnątrz blokuje możliwość wyjścia na zewnątrz. Śnieg zasypał wszystkie ulice i szczątkowe jeszcze trawniki. Temperatura która tańczy od tygodnia w okolicach zera sprawia że śniegu to przybywa to ubywa. Konsystencja tego wszystkiego zbliża się do brei z kawałkami lodu. Cale szczęście w nocy trochę przymroziło, dzięki czemu znowu to wszystko przypomina śnieg. Zabawne jak to wszystko denerwuję, nawet gdy poza 4 ścianami przebywa się tylko przez krótki okres czasu. Przemykam zakapturzony między wysokimi budynkami. Jak zwykle dbam o to by przemknąć niezauważony. Rano zazwyczaj nie mam ochoty gadać z ludźmi prawie mi obcymi. Szczególnie gdy się spieszę. Dopiero gdy znów znajdę się przed ekranem komputera. Wraca wreszcie wszystko do normy. Dziś jest jak najbardziej typowy dzień. To że wszystko co robię od rana można mierzyć na każdym kroku, a odstępstwa od normy się nie znajdzie.