wtorek, 18 stycznia 2011

Coś zyskujesz, coś tracisz

Dziwnie mocna przekładnia w moim funkcjonowaniu odbywa się co najmniej od tygodnia. Wszystko postawione do góry nogami. Oczywiście jak zwykle sprawom ważnych przemian zawodowych muszą towarzyszyć utrudnienia pozazawodowe. Naprawa laptopa kolegi, wiąże się z tym również walka o odratowanie danych - wyników wielomiesięcznej pracy oraz drobna ale za to uciążliwa awaria samochodu. Ale jest szansa na ustabilizowanie organizacji dnia. Niestety i to będzie niosło za sobą pewne nie miłe konsekwencje. Jak zwykle: "Coś zyskujesz, coś tracisz". Przynajmniej tym razem nie mam co tragizować.