czwartek, 20 stycznia 2011

"Berek" w markecie

Co do kawowego detoksu to długo nie wytrzymałem. Po zabawie w berka między półkami zupełnie mi obcego marketu dorwałem słoik ulubionej kawy. Kilogram cukru był następnym artykułem który znalazł się w koszyku. Jakież to zdziwienie moje było gdy po powrocie ze sklepu dojrzałem pustą lodówkę i co z tym się wiąże totalny brak mleka. Picie kawy bez mleka jest co najmniej dziwne. Postanowiłem że choćby czarną i bez cukru, ale wypić muszę wypić. Na więcej dziwactw mnie już dzisiaj nie stać. Szukam po kieszeni drobniaków aby wrzucić wszystkie te monety w jedno miejsce. W ciąż zadaje sobie pytanie o to w którą kieszeń upchnąłem tą myśl, którą miałem przelać na papier? Być może jest gdzieś w kieszeni.