niedziela, 24 października 2010

Szkoda czasu na marudzenie

Najczęściej dwa dni weekendu to za mało. Gorzej jest gdy weekend skraca się do jednego dnia. W momencie gdy weekend zaczyna się zlewać z resztą częścią tygodnia. Można powiedzieć, że gdy człowiek wyciąga satysfakcje ze swojej pracy, to i fakt małej ilości wolnego czasu nie doskwiera. Ale myślmy realnie. W dzisiejszych czasach, trudno znaleźć wymarzoną pracę. A nawet jeśli trafi się zawód w którym pracownik się realizuje i przy okazji zarabia, to i tak, konieczności posiadania czasu na realizację spraw pozazawodowych. Ech, szkoda czasu na takie marudzenie. Lepiej położyć się wcześniej spać.

czwartek, 21 października 2010

Poszukiwanie kompromisów

Już dawno nie było takiej sytuacji co bym miał tyle roboty. Co gorsza końca jej nie widać. Wracając po ciemku do domu myślałem sobie o tym jak pracuje się dużej korporacji. Biorąc pod uwagę że często ma się do czynienia z mało porywającą intelektualnie pracą i zazwyczaj mocno wyczerpującą. Jak ktoś po pracy ma zwyczaj być aktywny intelektualnie, musi nieustannie szukać kompromisów. Takich które pozwalały by wykonywać codzienne obowiązki, a po tym być gotowym do dalszego, jeszcze bardziej twórczego działania. Nie jest to łatwe. Ale przecież wszyscy musimy sobie radzić. Szkoda że nad wydłużeniem doby nie da się skutecznie popracować. 

wtorek, 12 października 2010

Sieć zobowiązań i zależności

Bardzo specyficzne rzeczy mnie dzisiaj spotykają. Wskazówki zegarka przesuwają się po tarczy cyfrowej niby zanurzone w kisielu. Nogi stąpają po ziemi niczym w głębokim śniegu. Wszystko w około wydaje się takie ociężałe. Co gorsza, także nie wygodne. Ciągle narażające się osoby, zobowiązujące zdarzenia, które nieustannie wiążą mi ręce węzłem gordyjskim. Świat realny wydaje mi się dzisiaj splątany zależnościami niczym sieć internetowa. Jak pytam siebie dlaczego x nie a dlaczego y tak? To gubię się szukając odpowiedzi. Sieć zobowiązań i zależności jest dla mnie dzisiaj wyjątkowo przytłaczająca. Ale to minie. Tak myślę.

piątek, 8 października 2010

Wyrwany z objęć bloga

Koszmarnie zawalony jest ostatnio mój terminarz jest ostatnio. Drażni mnie to poważnie, ale nic nie mogę na to poradzić. Niestety obowiązki zawodowe mocno wyciskają mnie blogersko. W ogóle sytuacja jest dziwna. Niby co pewien czas pojawiają się pewne wątki które z chęcią bym opisał, ale zupełnie nie mam czasu na to żeby dłużej nad tym posiedzieć. Trochę to frustrujące. Mam jednak nadzieje że wcześniej czy później to się skończy. Tym czasem, ponownie muszę wracać, do spraw bieżących, gdyż nie da się ich odkładać w nieskończoność.