poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Matrix

Prasa, prasa, prasa. Czuję się stęskniony, za gazetą i chwilą świętego spokoju. Niestety natłok pracy w dużym stopniu ogranicza moje wolne chwile. Prawdę mówiąc, nie pamiętam kiedy ostatnio znajdowałem się w innej sytuacji. Do tego mam nieustanne wrażenie wiecznej walki z oderwaniem się od ekranu komputera. Nawet teraz, pisząc te słowa w Wordzie, mam ochotę sięgnąć po tą wirtualną kartkę i wyrwać ją z objęć  światła ekranu. Mam  nieustanne poczucie przebywania w świecie wirtualnym. Świat rzeczywisty, jakby przede mną się zamykał. Materia mej osoby staje się powoli iluzją. Tłumaczę się tym zazwyczaj, że godzin spędzonych przed komputerem wymaga moja praca, całe moje życie.  Wsiąkam w środowisko wirtualne jak do baśniowej krainy. Baśniowej? T o świat rzeczywisty zaczyna się wydawać baśniowy. Jakby mieszanką legend, kryminałów, romansów i dramatów, w szczególności dramatów. Jedynie fakt, że ciągle jestem w stanie zamknąć komputer. Odłączyć się od sieci i po prostu wyjść do rzeczywistego świata, do prawdziwych ludzi. Usiąść od czasu do czasu w parku z gazetą w ręku. Czymś co naprawdę istnieje, czego mogę dotknąć, powąchać…