niedziela, 18 lipca 2010

Deszcz

Deszcz luną niczym zbawienie po wielodniowym upale. Gromy z nieba spełniły niepewną obietnicę tego niosącego ulgę zjawiska. Z radością witam tę chwilę chłodu, która zapewne minie szybciej niż by sucha ziemia tego sobie życzyła. Taki o to początek dzisiejszego dnia. Oby przyniósł on więcej pozytywnych skutków niż poprzednie. Tymczasem, starym zwyczajem, zasiadłem do komputera, wpadając w objęcia sieci i z o wiele większą łatwością i przyjemnością zabrałem się za elektroniczne sprawunki. Radość mi to przynosi o tyle, że odblokowawszy się robię wszystko lepiej. A przecież jeszcze wiele do zrobienia.