sobota, 31 lipca 2010

Stan Zagrożenia!

Z przykrością informuję że według moich danych w dniu dzisiejszym mój blog zosał zaatakowany złośliwym  oprogramowaniem. Zresztą osoby które dotychczas mogły wejść na znany nam wszystkim adres bloga zostały o tym poinformowane komunikatem:
Ostrzeżenie: Odwiedzenie tej witryny może spowodować uszkodzenie komputera.
Witryna pod adresem big-moose.blogspot.com zawiera elementy pochodzące z witrynybin.clearspring.com prawdopodobnie zawierającej złośliwe oprogramowanie, które może zaszkodzić komputerowi lub w inny sposób działać bez zgody użytkownika. Samo odwiedzenie witryny zawierającej złośliwe oprogramowanie może spowodować zainfekowanie komputera.
Więcej informacji na temat problemów występujących we wskazanych elementach znajduje się na stronie Strona diagnostyczna Safe Browsing dla domeny bin.clearspring.com.
Więcej informacji na temat ochrony przed szkodliwym oprogramowaniem w internecie.

Wymieniona w komunikacie strona internetowa z której pochodzą elementy posiadające złośliwe oprogramowanie nie jest mi znana. Na pewno takiego oprogramowania na swoim blogu nie umieszczałem. Jedynymi materiałami umieszczanymi na blogu jest słowo pisane zamieszczane wg formularza bloggera. Ze względu na zaistniałą sytuację podjąłem działania wg mojej wiedzy i informacji znalezionych w Internecie mające na celu naprawienie obecnej sytuacji. Próbując iść za mglistymi poradami serwisów Google mam nadzieje że dojdę do szczęśliwego zakończenia tej tragicznej sytuacji. Jeśli ktoś z czytelników mimo ostrzeżeń „Google” zajrzał na ten blog a jest w stanie udzielić pomocy merytorycznej pomocy rzecz jasna będę wdzięczny.

piątek, 30 lipca 2010

Wiara w nie wiarę

Nigdy nie uważałem się za osobę … może tak … uważam siebie za grzesznika (zwykłego jeśli można tak to ująć). Ale jak daleko mi do odejścia od wiary. Czasami mam swoje chwile zwątpienia. Jednakże rozum i dusza przyciąga mnie zazwyczaj powrotem na ścieżkę którą kroczyłem przedtem.  Jak już wspomniałem w komentarzach do poprzedniej notki …  Twierdzenie że nie ma Boga jest oparte na wierze, tak samo jak twierdzenie że Bóg jest.
Dla mnie wybór jest oczywisty. Nie mam zamiaru nurzać się w ateiźmie. 

czwartek, 29 lipca 2010

Nie ma - powiedział. Co mu odpowiesz?

Są takie chwile w których łapie mnie przerażenie w których spoglądam wstecz. Jak najdalej mogę sięgnąć pamięcią i jeszcze dalej. Potem patrzę w przyszłość, dalej niż mogę zaplanować. I nie widzę nic. Pełna pustka. Czarna dziura która zaczynająca mnie pochłaniać. Chwyta mnie wtedy strach demon grzebiący w głowie. Kołaczące się w głowie stwierdzenie, tam nic nie ma. Niema tam, potem ani przedtem. Jest tylko taki świat jaki znasz tu i teraz. Cały mój umysł wyrywa się z tego obłędu. Przeczy tej tezie, chcąc by pozostała obca, nieprawdziwa. A jeśli to tylko strach – pyta się demon – Jeśli tylko strach trzyma cię przy wierze w jakieś głębsze istnienie? Uciekam zawsze od tych chwil nie znając pewnego potwierdzenia na żadnej z tez o istnieniu i nieistnieniu życia po śmierci. Wole wierzyć. W to że jest coś więcej. Że to coś więcej niż tylko chemiczno biologiczna reakcja zwana potocznie strachem. Tak jest łatwiej powiecie? Nie ma łatwiejszego rozwiązania.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Nagła zmiana pogody

Niesamowite jak bardzo może męcząca taka sytuacja pobytu w ciepłym pomieszczeniu. Chyba naprawdę ostatnio rzucało mi na głowę od siedzenia w takim upale. Miałem tego trochę dosyć. Teraz oczywiście jest lepiej. Od pewnego czasu jest chłodniej. Jestem z tego bardzo zadowolony. Nawet Bartolomeo pokusił się o swego rodzaju pochwałę pogody.  Tymczasem zasiadłem spokojnie przed komputerem ciesząc się chwilą wolnego czasu po pracy. Z głośników dobiegają dźwięki nadawane przez Eskę Rock. Przyznaję że dzisiaj padają one na podatny grunt. Innego rodzaju muzyka przypuszczalnie nie znalazła by u mnie dzisiaj posłuchu. I to mówię ja, osoba która na co dzień nie stroni od muzyki różnych gatunków z muzyka poważną włącznie. Przypuszczam że w dniu dzisiejszym też zbyt długo nie spędzę czasu w domu, jednakże nie mogłem zakończyć bez odwiedzenia paru stron. Pewne spotkania ze znajomymi są konieczne do nadrobienia. Nawet jeśli jest to poniedziałek. Przyznaje że ostatnio dni tygodnia w moim kalendarzu zaczynają odgrywać inną rolę niż jest to tradycyjnie przyjęte. Weekend przestaje być sobotą i niedziela, staję się, żeby tak powiedzieć … mobilny. Zresztą jak ja to mówię taki weekend to nie weekend. Z wypoczynkiem przestaje mieć niewiele wspólnego. Rolę tradycyjnego weekendu zaczynają odgrywać dni w których po prostu nie ma nawału pracy. Współczesny człowiek musi sobie z tym poradzić. Przed pewnymi rzeczami. Nie da się uciec.

piątek, 23 lipca 2010

Do d*** z takim upałem

I oto w ten sposób nadszedł piątek. Prawdę mówiąc pogoda męczy mnie okropnie. Upał i zerowy wiatr sprawia że głowa mi pęka. Gdzieś przewinęła się informacja że ma być zmiana pogody w weekend. Naprawdę było by to dla mnie zbawieniem. Do to go jak bym dołączył chwile odpoczynku. Jestem ostanimi dniami zganiany, co sprawia że jestem fizycznie wycieńczony. Chęci twórcze są dzisiaj u mnie większe niż możliwości fizyczne mojego organizmu.

środa, 21 lipca 2010

Od samopoczucia do...

Zgromadzenie wszystkich rodzajów mojego własnego ja przed ekranem komputera, przy siatce czereśni. To zobaczyć można wchodząc do oświetlonego pomieszczenia w pewnym budynku w centrum miasta. Ale czy jest to widok któremu trzeba się dziwić? Nie. Ja mogę się dziwić że jem czereśnie. A przynajmniej jej ilością w siatce. Jest to owoc którego zazwyczaj nie jadam w w dużej ilości. Pomyślałem jednak że raz mogę zrobić wyjątek. 
W poniedziałek zacząłem pisać o samopoczuciu, biorąc w ten sam nawias komentarze, zeszło na ścieżkę pojęć dobra i zła, aż doszło aż do samego Boga. Nie wiem czy jestem akurat osobą odpowiednią do tego by mówić o Bogu. Ja grzesznik jak wielu, osoba słaba i ułomna, nieświadoma nawet wszystkich swoich ułomności. Ale też nie mówić? To też nie jest rozwiązanie. To by można potraktować jako "bierne" traktowanie sprawy jako nie byłej. Myślę jednak, że aby pisać o Bogu, trzeba mieć do tego talent. Ja czuję się w tej tematyce nie pewnie. To jak widzieć napisane piękne słowa, a zastanawiać się nad tym czy to nie bluźnierstwo. 

poniedziałek, 19 lipca 2010

Samopoczucie

Totalna odmiana pogodowa. Wreszcie chłodno. Czuje się teraz człowiek, a nie jak zwierze zamknięte w klatce. Odpowiednia temperatura wróciła mi życie. Kawa smakuje na powrót jak nektar bogów. Teraz mogę powiedzieć że wreszcie mogę działać. Wiem wiem. Zaczynam się lekko powtarzać w tym temacie. Jak by pogoda była najbardziej istotną sprawą. Samopoczucie jest jedną z fundamentalnych rzeczy dla człowieka. I nie ma co składać deklaracji że są ważniejsze sprawy, bardziej wzniosłe, wartościowe z punktu widzenia ideologicznego itd. Ale nie da się ukryć, jedną z tych rzeczy którymi się kierujemy jest własne samopoczucie. Czy czynimy zło, czy dobro, oficjalną, główną motywacją jest coś innego, zawsze obok pojawia się motyw samopoczucia. Pełni on główną rolę częściej niż by się nam zdawało, czy też byśmy sobie tego życzyli. Nie powiemy przecież na głos że pomagamy starszej sąsiadce wnieść na piętro zakupy, aby mieć lepsze samopoczucie. Zabrzmiało by to zbyt egoistycznie. Mimo że to dobrze świadczy o człowieku, że takie rzeczy poprawiają samopoczucie.

niedziela, 18 lipca 2010

Deszcz

Deszcz luną niczym zbawienie po wielodniowym upale. Gromy z nieba spełniły niepewną obietnicę tego niosącego ulgę zjawiska. Z radością witam tę chwilę chłodu, która zapewne minie szybciej niż by sucha ziemia tego sobie życzyła. Taki o to początek dzisiejszego dnia. Oby przyniósł on więcej pozytywnych skutków niż poprzednie. Tymczasem, starym zwyczajem, zasiadłem do komputera, wpadając w objęcia sieci i z o wiele większą łatwością i przyjemnością zabrałem się za elektroniczne sprawunki. Radość mi to przynosi o tyle, że odblokowawszy się robię wszystko lepiej. A przecież jeszcze wiele do zrobienia.

środa, 14 lipca 2010

Sznurówki

Lipiec stał się dla mnie bardzo niebezpiecznym miesiącem. Temperatura i totalna duchota mnie totalnie rozstraja. W dzień czuje się przymulony, a w nocy fizycznie padnięty. Szlak mnie bierze na myśl o tym że pogoda, oraz pewne zobowiązania których się podjąłem totalnie dezorganizują moje działania. Czuję się jak bym biegł ze związanymi sznurówkami, nieustannie się potykając. Mam nadzieje że już niedługo wyjdę na prostą.

czwartek, 1 lipca 2010

Kolejny miesiąc

I stało się. Kolejny miesiąc mojej jako takiej jako takiej działalności blogerskiej. Trochę się zaktywowałem. Choć przyznaje że treść powstaje trochę dziwna. Szczególnie jak przeważa kategoria luźnych zapisków. Z pewną dozą gadania o samej ... jak by to ująć ... ideologii pisania bloga? Coś w tym stylu. Także pisanie pod wpływem chwili sprawia że tematyka trochę dryfuje. Ale czy to do końca źle? To jak znaleźć się bez nawigacji po środku oceanu i kombinować jak tu dopłynąć do brzegu którego nie widać. To ja może na dzisiaj skończę zanim utopie się w metaforze.