wtorek, 29 czerwca 2010

Byle nie za wolno

Nowy tydzień przyniósł mi taką ilość pracy że sam teraz nie mam pojęcia czy to jeszcze poniedziałek czy może już środa. Do tego mam wrażenie że wszystko co robię jest nieefektywne. Wiem że nie jest zgodne z prawdą. A co jest? To że na efekt mych działań będę musiał poczekać. Prawdą jest także to, że jestem z natury osobą, nieco niecierpliwą. Co akurat potęguje charakter zajęć którymi obecnie się zajmuję. Czasami zdaje mi się że świat w pewnych aspektach działa zbyt wolno. A przynajmniej na tyle wolno, by nie można było brać na poważnie gadek, o szkodliwych skutkach pośpiechu.

sobota, 26 czerwca 2010

"Osiołkowi w żłobie dano ..."

Wraz z pięknym dniem jakim jest sobota, nadeszła także ładna pogoda. Wreszcie. Tego własnie może oczekiwać od weekendu. Chwili świętego spokoju, słońca, ławki i dobrej książki. Co nie znaczy oczywiście że mnie nie ciągnie do ponownego zanurzenia się w sieci. Czego jawnym dowodem jest kolejny wpis na blogu. Jak by dwie części tej samej osoby. Jedna pragnęła wyjść z książką, gazetą do parku, powygrzewać się w słońcu; druga zaś chciała pozostać w cieniu murów, gdzie jedynym źródłem światła jest monitor komputera. Nic tylko zanurzyć się w gąszczu informacji internetu. "Osiołkowi w żłobie dano ..."

piątek, 25 czerwca 2010

Mdłe jest złe

Jakoś sobie radzę z tym ostatnim dniem przed weekendem. Tym zblokowaniem dwóch miłych dni. Ech.... co za mdłe gadanie. Każdemu może się znudzić. To chyba przymulenie pracą sprawia że ludzie zaczynają  gadać jak zombi. Dosyć mam tego. Biorę kolejny kubek z kawą, i idę czytać to co znowu nabazgrał Bartolomeo. Po tym całym śnie zimowym chyba się obudził, zrobił remanent a teraz robi jakieś zamieszanie. Aż mnie to trochę bawi. Muszę to przeczytać jeszcze raz.

środa, 23 czerwca 2010

Zlewanie się dni

Zacząłem się zastanawiać nad tym jaki dzisiaj dzień. Poważnie się wahałem między wtorkiem a środą, licząc po kolei wszystkie rzeczy jakie ostatnio robiłem, próbując je przypisać do konkretnych dat. Poziom zlewania poszczególnych dni, hmmm mogę powiedzieć tylko że jest wysoki. Nie wiem czy określić to jako stan pozytywny czy negatywny. Zawsze można odrzec, "zależy co się robi i czy to sprawia przyjemność, przynosi korzyści itd." W zależności co, kto uważa za wartość bardziej istotną. Wiadomo jedno na pewno, pociąga to za sobą brak poczucia czasu, a zatem i zmianę stanu świadomości. Co oczywiście nie pozostaje bez wpływu na nas i na nasze życie.

niedziela, 20 czerwca 2010

Jak pietruszka

Zabawne, jak to te parę istotnych rzeczy, które mam z głowy sprawiły że zupełnie inaczej się czuję. Czytając ostatnie notki Lewed'a (Wednesday, June 16, 2010 She is makingspodobał mi się tekst o źródłach inspiracji, szczególnie ten przykład z pietruszką. Pomyślałem sobie o tym, że w ogóle pisanie bloga jest jak jedzenie pietruszki w celu zabicia woni czosnku, smrodu rzeczywistości świata, której nie akceptujemy. Rzeczywistości której chcemy zmienić, a przynajmniej skorygować. Niektórzy nazywają to poczuciem misji. Dziwne jak wiele osób przyznaje się do jej posiadania. Nawet jak większość z nas nie ma kompletnej wizji jak ten świat powinien wyglądać. Świadomość że coś jest nie tak, że pewne sprawy nie powinny odbywać się w taki sposób jak ma to miejsce w naszej rzeczywistości, jest fundamentalnym pierwszym  krokiem.

środa, 16 czerwca 2010

Wyrwanie ze szponów internetu

Totalne zaćmienie internetowe mnie dorwało. Jak by jakaś silna ręka wyrwała mnie z objęć internetowej sieci. I nie pozwoliła mi działać jako sprawnemu internaucie i blogerowi. Jakoś przez ten dłuższy czas nic specjalnie nie mogłem na to poradzić. I prawdę mówiąc nie wiem już teraz mogę. Pierwszy krok postawiłem. To już coś. Piszę szybko to co głowa przekazuje to palców stukających o klawiaturę. I jakoś idzie. Bez specjalnej myśli przewodniej, ani niczego bardziej lub mniej podobnego. Przyznaje że łatwiej mi ostatnio czytać blogi, niż tworzyć ten tutaj. Może potrzebuje trochę inspiracji. Chęci mi wciąż nie brakuje.

niedziela, 6 czerwca 2010

Jakby nie było jutra

Nie ma to jak dobry odpoczynek. Dobra kawa. Gazeta, oraz ta cala reszta na którą można sobie pozwolić w przypadku gdy wreszcie ma się kawałek wolnego czasu. Dłuższy weekend jest bardzo przydatną rzeczą. Czasami mnie denerwuje że takie chwile się kończą. W takich momentach wolę nie myśleć o tym co będzie dalej. Jak by nie było jutra.

wtorek, 1 czerwca 2010

Jak wykroić trochę czasu?

Zaczyna się już piąty miesiąc mojej wzmożonej aktywności w tym miejscu. O wiele większej niż przez pozostały czas w działalności w tym serwisie. Wreszcie mogę uczciwe powiedzieć że zaczynam się przyzwyczajać do takiej działalności. Ale ciągle się jeszcze merytorycznie nie rozkręciłem. Ciągle jakoś brakuje czasu żeby usiąść na dłużej do twórczego pisania. A i jak człowiek ma natchnienie to nawet klawiatury w pobliżu nie ma. A jak wracam do domu to zazwyczaj mam ochotę odłożyć wszystko na później. Może powinienem zacząć zapisywać na kartkach te myśli o których ucieczkę się boję. Był by to jakiś patent. Z drugiej strony, jak się potem w tym wszystkim połapać. Ale jak to się mówi. Zawsze jakiś patent się znajdzie.