wtorek, 18 maja 2010

W firmie

Na to wygląda że się lekko rozkładam na skutek biegania po ulicach zalanych strugami deszczu w letniej kurtce i niekoniecznie używając narzędzia ochronnego zwanego parasolem. W związku z tym siedzę teraz przed ekranem monitora, który jest jedynym źródłem światła w pomieszczeniu. Wcześniej zasłoniłem wszystkie okna gdyż widok chmur i strug deszczu spływających po szybie tylko mnie rozdrażniał. Wystarczy że cieknie mi z nosa. Drewniane głośniki wierzy wydają dźwięki nadawane przez stację TOK FM. Skutecznie to zakłóca dudnienie kropel o szyby. Dźwięk czajnika który właśnie został włączony rozproszył moje myśli. Denerwuje mnie jego dźwięk, zazwyczaj w momencie gdy jest nieustannie używany. A w firmie chodzi on nieustannie. Jak pomyśleć o tym że jest to jednocześnie chyba najbardziej energochłonne urządzenie elektryczne w całym budynku to aż dreszcze przechodzą cale ciało na myśl o cyfrach które pojawią się na rachunku za prąd. Na szczęście to nie moja działka. Szef siedzi na konferencji od której się wkręciłem. Kadrowej dzisiaj jeszcze nie widziałem. Więc generalnie mogę siedzieć i zajmować się swoimi, "wymagającymi pośpiechu sprawami". Tak naprawdę, mam gdzieś duperele którymi czasami zasypuje mnie szefostwo. Firma ma generować zyski, ma mieć odpowiednie stosunki z kontrahentami, a gadanie po próżnicy nic w tym nie pomorze. Dzisiaj ochoty na kontakty ze współpracownikami to nie mam. Przynajmniej o ile to możliwe.