sobota, 29 maja 2010

Powódź

Podróż  po zalanej Polsce przyprawia o smutek. Prawdę mówiąc słowa tego nie opiszą. Człowiek patrząc na te obrazy zaczyna się cieszyć każdą suchą płaszczyzną na swoim ciele. Teraz z pełną ulgą zasiadłem w domu przed ekranem komputera, grzejąc się ciepłem jego światła. Czuję się zmęczony, choć cało zło powodzi ominęło mnie szerokim łukiem, zupełnie jakby ziemia po której stąpam leżała zupełnie w innym rejonie świata. A jednak. To co widać na szkle telewizora nie oddaje nawet części tej katastrofy. A od rzeczywistości dzieli odległość tak mała jak grubość szkła.