niedziela, 30 maja 2010

W domu najlepiej

Niesamowite uczucie cieszyć się radością pobytu we własnym domu. Człowiek zaczyna bardziej się cieszyć takimi rzeczami dopiero jak poważnie za tęskni. Po kilku dniach podróży postanowiłem wreszcie posiedzieć we własnych czterech ścianach. Zrobię to ze szczerą przyjemnością. Nie ukrywam także że z radością witam stały dostęp do internetu. W stanie ciągłego przemieszczania czułem się jak na marynarz na morzu, który tylko raz na jakiś czas odwiedza port.

sobota, 29 maja 2010

Powódź

Podróż  po zalanej Polsce przyprawia o smutek. Prawdę mówiąc słowa tego nie opiszą. Człowiek patrząc na te obrazy zaczyna się cieszyć każdą suchą płaszczyzną na swoim ciele. Teraz z pełną ulgą zasiadłem w domu przed ekranem komputera, grzejąc się ciepłem jego światła. Czuję się zmęczony, choć cało zło powodzi ominęło mnie szerokim łukiem, zupełnie jakby ziemia po której stąpam leżała zupełnie w innym rejonie świata. A jednak. To co widać na szkle telewizora nie oddaje nawet części tej katastrofy. A od rzeczywistości dzieli odległość tak mała jak grubość szkła.

wtorek, 25 maja 2010

Serwis blogerski - serwis społecznościowy

Specyficzne zestawienie: serwis społecznościowy i serwis blogerski. Jakkolwiek dziwnie by brzmiały obydwa pojęcia ich istnienia nie da się zaprzeczyć. Powiedział bym nawet współistnienia. Motyw społecznościowego wśród serwisów blogerskich zazwyczaj się delikatnie (lub mniej) wplata. Czasami się zastanawiam czego jest więcej w poszczególnym serwisie. Widać to często bardziej w poszczególnych blogach niż w samej konstrukcji serwisu. Jest to uwidaczniająca się niesamowita chęć internautów (a więc i blogerów) do integrowania się w grupy. Chęć pokazania się. Rozpowszechnienia tego co się napisało. Często chęć posiadania dużej ilości komentarzy, linków do swojego bloga, dużej liczby odwiedzin, obserwatorów itd. powoduje otępiały pęd osiągnięcia tych celów na stałe powiązany z przerostem formy nad treścią. Tak powstają tzw. nie pisane zasady serwisu: komentarz za komentarz, link za link itd. Wiadomo że każdy z nas blogerów chciałby żeby ktoś czytał te nasze "wypociny". Ale powinniśmy pamiętać, szczególnie ci młodsi z nas, że to nabijanie statystyk odwiedzin, sztuczne, puste komentarze to pic na wodę. Bo wstukując te parę słów komentarza na oślep, choć parę osób przeczyta uważnie to co komentuje? Cieszmy się więc tą jedną osobą która przeczyta uważnie to co napisaliśmy i choćby z nami się nie zgadzała to i tak więcej warta jest od pozostałej setki która się nie pofatygowała przeczytać paru zdań więcej niż tytuł.

Newsweek na sprzedaż

Tak, tak. Amerykańskie wydanie Newsweek'a idzie na sprzedaż. Coś niesamowitego. Doczytując artykuły z zeszło tygodniowego numeru Newsweeka w polskiej edycji trafiłem na ten. "Oddam tygodnik w dobre ręce" (Newsweek Polska 21/2010 - 23.05.2010). Wkleił bym link do niego, ale jeszcze w całości nie pojawił się w internecie.  Przyznaje że zdziwiła mnie treść tego artykułu. Kryzysu czasopisma tego formatu się nie spodziewałem. Szczególnie że zazwyczaj się mówi o kryzysie gazet codziennych ("Nakłady amerykańskich gazet topnieją w oczach"). Co ciekawe zagraniczne wydania Newsweeka mają się o wiele lepiej. Polskie wydanie Newsweeka chwali się nawet wzrostem sprzedaży: Co raz lepsza sprzedaż Newsweeka. Pozostało nam tylko czekać na informacje o nowym nabywcy Newsweeka. Ob doprowadził to czasopismo do płynności finansowej. Jak przypuszczam, może się to wiązać z pewnymi zmianami w jego strukturze. Chociaż niekoniecznie zauważalnymi gołym okiem.

poniedziałek, 24 maja 2010

Rozgrzewka

Niesamowite jak to czas leci. Dzień dzisiejszy niespodzianek jak na razie mi nie przynosi. Bardzo mnie to cieszy. Zbieram się od pewnego czasu żeby zająć się trochę swoim kontem na portalu salon24. Ale prawdę ostatnio miałem mniej czasu niż ochoty. Ale cóż czynić. Można powiedzieć że malutki kryzys twórczy. Ale to pewnie minie. Jak zwykle. Trzeba po prostu się trochę rozruszać. Jak po długim okresie bez treningu. Jak sportowa rozgrzewka na kacu. Czasami mi się zdaje jak by cały świat był skacowany.

środa, 19 maja 2010

Paplanie o firmie

Dzisiejsza notka która umieszczę na blogu inspirowana jest pewnym niuansem poruszonym na swym blogu przez Leweda. Tu muszę przyznać mu rację. Prawie każdemu bloggerowi odradzał bym pisanie o swojej pracy, w momencie gdy nie jest ona głównym tematem bloga. Mnóstwo internautów (nie tylko blogerów) miało problemy przez nierozsądne paplanie o firmie w której pracuje. Także uważajmy czasami na to co piszemy. Bo nie każdy szef jest blogerem z którym łatwo nawiązać nić porozumienia.

wtorek, 18 maja 2010

W firmie

Na to wygląda że się lekko rozkładam na skutek biegania po ulicach zalanych strugami deszczu w letniej kurtce i niekoniecznie używając narzędzia ochronnego zwanego parasolem. W związku z tym siedzę teraz przed ekranem monitora, który jest jedynym źródłem światła w pomieszczeniu. Wcześniej zasłoniłem wszystkie okna gdyż widok chmur i strug deszczu spływających po szybie tylko mnie rozdrażniał. Wystarczy że cieknie mi z nosa. Drewniane głośniki wierzy wydają dźwięki nadawane przez stację TOK FM. Skutecznie to zakłóca dudnienie kropel o szyby. Dźwięk czajnika który właśnie został włączony rozproszył moje myśli. Denerwuje mnie jego dźwięk, zazwyczaj w momencie gdy jest nieustannie używany. A w firmie chodzi on nieustannie. Jak pomyśleć o tym że jest to jednocześnie chyba najbardziej energochłonne urządzenie elektryczne w całym budynku to aż dreszcze przechodzą cale ciało na myśl o cyfrach które pojawią się na rachunku za prąd. Na szczęście to nie moja działka. Szef siedzi na konferencji od której się wkręciłem. Kadrowej dzisiaj jeszcze nie widziałem. Więc generalnie mogę siedzieć i zajmować się swoimi, "wymagającymi pośpiechu sprawami". Tak naprawdę, mam gdzieś duperele którymi czasami zasypuje mnie szefostwo. Firma ma generować zyski, ma mieć odpowiednie stosunki z kontrahentami, a gadanie po próżnicy nic w tym nie pomorze. Dzisiaj ochoty na kontakty ze współpracownikami to nie mam. Przynajmniej o ile to możliwe.

poniedziałek, 17 maja 2010

Salon 24

Na skutek różnych plotek na temat serwisu saoln24 postanowiłem rozejrzeć się w temacie. Oczywiście nie obyło się bez założenia tam konta. Na chwile obecną "rozpoznanie" w terenie trwa. Ale wątpię bym rozkręcił się w tym serwisie w sposób chociaż zbliżonym do tego co tutaj. Ale zawsze. Pozostawiam więc link do mojej strony w  tamtym serwisie. big.moose.salon24.pl

niedziela, 16 maja 2010

Czy jesteśmy Dziećmi Neo?


Jest to bardzo istotne pytanie. Czy jesteśmy dziećmi Neo? My blogerzy serfujący po sieci w pewnym sensie jakby bez celu. Publikujący bez sensu, z różnymi zawartościami które w gruncie rzeczy są echem informacji odbijającym się przez każdą następną stronę internetową. My blogerzy zapatrzeni w swoją indywidualność, jesteśmy przekonani o swojej wyjątkowości, oraz o wyższości tego co piszemy nad tym co piszą inni. Według potocznego pojęcia prawdy: Jest moja prawda i twoja prawda, ale moja prawda jest mojsza niż twoja. A w efekcie może jesteśmy twórcami wielkiego bełkotu mas. Może jesteśmy bandą narcyzów wierzących w wyższość swoich doznań, cierpień i wykształconych na ich podstawie przemyśleń, poglądów itd. 
Może jest w tym trochę prawdy o nas samych. Ale oby nie była to jedyna rzecz którą można o nas powiedzieć.

piątek, 14 maja 2010

Katastrofa i jej wymiar polityczny

Siedząc i przeglądając najróżniejsze strony internetowe, co pewien czas natrafiam na coś ciekawego. Tym razem jest to blog obywatela o pseudonimie (jak się domyślam): Kisiel. Oczywiście tak jak w przypadku poprzedniego bloga o którym wspominałem i ten  traktuje o Okolicach Polityki. W tym przypadku za ciekawiła mnie konkretna publikacja na tej stronie internetowej. A mianowicie: "Zasypie wszystko, zawieje..." Co mnie poruszyło w tym tekście? Po pierwsze zaangażowanie i poczucie misji autora. To w zestawieniu z formą wypowiedzi przypomina mi moje początki w dziedzinie blogów. Czasy gdy korzystałem jeszcze z serwisu pod patronatem gazety wyborczej, oraz gdy tematyka którą podejmowałem była bardziej monotematyczna. To znaczy polityczna. Prawda że w przypadku tej akurat wypowiedzi nowo poznanego blogera w paru aspektach bym się nie zgodził. No może nie tyle nie zgodził ale trochę inaczej bym to ujął. Jak już wspomniałem, traktuje pozytywnie pasję z jaką został napisany ten tekst. Miło spotkać od czasu do czasu takich blogerów.

czwartek, 13 maja 2010

OTO POLSKA

Tropiąc różne ślady ciekawych blogów i przebrnąwszy przez setki liter zapisanych w stylu EMO natrafiłem na bardzo Ciekawy blog pt Oto Polska. Nie ma to jak prostym i bezpośrednim, a nawet w pewien sposób bezczelnym przemawiać do czytelnika. Podoba się mi nawet taka wersja opisywania rzeczywistości. Ma swój urok. Nie obyło się bez utrwalenia linku do tej strony na moim poletku... (nie mogłem się powstrzymać przed zapożyczeniem sformułowania od pana posła Palikota).

Powrót do świata

Tak zdecydowanie mogę stwierdzić że est to mój powrót do świata. Pochłonięty przez zadania naukowo zawodowe straciłem kontakt z rzeczywistością prawie na miesiąc. Teraz gdy istotne zadania zostały wykonane mogę na powrót zajmować rzeczami które na co dzień sprawiają radość i poczucie satysfakcji. Oczywiście moja obecna sytuacja nie pozwala mi wpadać w przesadę. Ale zawsze. Miło mieć uczucie zwiększenia swobody działania.

czwartek, 6 maja 2010

Oby do przodu

Tak. Muszę przyznać że ostatni czas trochę mnie rozstroił nerwowo. Takiego nawału pracy i stresu nie miałem dawno. Trzeba to przezwyciężyć. Za każdym razem gdy zbliżam się do celu on umyka mi jak mydło ze śliskich rąk. Ale tym razem mam nadzieję że osiągnę przynajmniej jeden z celów. Mam nadzieję, ze nie poślizgnę się o mydło.