środa, 21 kwietnia 2010

Odrętwienie

W miarę spokojny dzień z w miarę łagodnym zakończeniem. Od świąt dostałem totalnego odrętwienia. Nawał najróżniejszych zjawisk sprawił że nie byłem wstanie napisać nic. Praca, sen, praca, sen. Do tego w międzyczasie kwestia katastrofy lotniczej. Dźwięki żałobne, pochody w mieście... wszytko wprawia w nastrój przygnębienia. Nie tylko nie potrafiłem nic napisać na blogu, nie zauważyłem nawet komentarza do jednego z postów. Dzisiaj wreszcie kawałek luzu. Ale jutro znowu do ostrej roboty. Aktualne wyzwania są o wiele bardziej poważne. Czuje się znowu jak przed wskoczeniem do lodowatej wody.

sobota, 17 kwietnia 2010

Uroczystości pogrzebowe

I w ten właśnie sposób miną tydzień. Czas którego prawdę bardzo trudno komentować. Tydzień żałoby. Czas kłótni o pochówek prezydenta. Przez ten czas polskie media były prawie wyłączone na wiadomości z poza Polski nie dotyczące tej katastrofy. Nawet wybuch wulkanu na Islandii ma wiele wspólnego z uroczystościami. Może je brutalnie zbojkotować i utrudnić przyjazd zagranicznych gości.

niedziela, 11 kwietnia 2010

TU-154 z prezydentem na pokładzie

TU-154 rozbił się o ziemie zahaczając o skrzydłami o drzewa. Na pokładzie prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką oraz kilkadziesiąt osób na pokładzie. Wstrząsające zdarzenie dnia wczorajszego zostanie w pamięci Polaków na zawsze. Katyń będzie dla nas pojęciem jeszcze bardziej napiętnowany cierpieniem. Po raz kolejny historia udowadnia, oraz utrwala fakt że Katyń jest na stałe gwoździem przytrzymującym wahadło stosunków polsko-rosyjskich. Wahadło o nierównomiernych ruchach. 

wtorek, 6 kwietnia 2010

Wtorkowa reorganizacja

Dzień powrotu do aktywności zawodowo naukowej spotkał się z totalnym zaplątaniem i pomieszaniem terminów, doprowadzając mnie do tego że w pewnym momencie nie wiedziałem co robić. W zasadzie to właśnie wyrywam się z tego zaplątania w terminarzu. Zostało mi do wykonania parę telefonów i mam nadzieje krótkie oczekiwanie na odpowiedź za pośrednictwem maila. W ten sposób będę już mniej więcej wiedział co i jak. A w międzyczasie i tak nawet nie muszę szukać sobie czegoś do roboty. Praca ma to do siebie że znajduje mnie sama. Szkoda że pieniądze nie mają takich samych właściwości.
Tym czasem w najnowszej, świątecznej Polityce nr 14(2750) z 3 kwietnia 2010 roku na stronie 28 jest bardzo ciekawy artykuł Jacka Żakowskiego, Eksperymenty na demokracji, w spisie tytułowany również jako: Czy to co mamy to demokracja? Chciałem fragmenty zacytować, podać link. Ale zdaje się że na stronie internetowej czasopisma nie został jeszcze umieszczony, ze względów ekonomicznych.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Koniec wolnego


Jak zwykle Święta zbliżają się do końca szybciej niż by się chciało. A ogrom pracy który czeka na mnie w najbliższym przyprawia mnie o nerwice. Do tego odczuwam narastające napięcie w otoczeniu. Trzymam nerwy na wodzy i zachowuje zimną krew. To jak uczucie przed wskoczeniem do lodowatej wody w letni gorący dzień.

piątek, 2 kwietnia 2010

Wiosna, czy to ty?

Wreszcie zaczynam się oswajać z tym że wiosna nadchodzi/nadeszła. Jestem prawdę mówiąc z tego powodu szczęśliwy. W koło jest już ciepło, a ja wciąż czuję się skostniały i zmarznięty. Wiosenna pogoda i atmosfera świąt nie sprzyjają jednak pracy. Człowiek by wolał usiąść w fotelu przed telewizorem.

Wielki Piątek

Wielki Piątek. Tak to dzisiejszy dzień. Wstając dzisiaj rano nie byłem pewien nawet tego. Zaczynając pisać zacząłem się zastanawiać czy aby na pewno jestem tego pewien. Na szczęście gdy jeszcze nie byłem tego pewien nie tknąłem mięsa. Myślę teraz o Edwardzie (Lewedzie) który po wczorajszym zabiegu operacyjnym czy jak to nazwać...) przeżywa katusze. Wierze ze mu się polepszy. 
A ja tym czasem w święta jestem zmuszony do spędzenia większego czasu nad papierami, książkami, skryptami i artykułami i stworzyć coś wartościowego. A czas oczywiście goni. Czasu zawsze brakuje. A szkoda.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Strachy Amerykańskie

Amerykańskie Strachy
Stany Zjednoczone przeżywają jeden z najtrudniejszych okresów w historii. Ale nie spisujcie jeszcze Ameryki na straty.
W Ameryce trwa epoka niepewności. Pomruki niezadowolenia dochodzą ze wszystkich stron. „Zmierzch i upadek: kiedy amerykańskie imperium zacznie padać, to wszystko pójdzie piorunem” – tak prestiżowy amerykański dwumiesięcznik „Foreign Affairs” zapowiada na okładce artykuł brytyjskiego historyka Nialla Fergusona. W obliczu bezrobocia sięgającego 10 proc., gwałtownie rosnącego deficytu i wyczerpujących podjazdowych walk wokół reformy służby zdrowia oraz polityki energetycznej zarówno prezydent Barack Obama, jak i jego republikańscy krytycy w Kongresie głośno narzekają na rząd, który nie jest zdolny do działania. Towarzyszy temu narastająca świadomość, że inni – na pierwszym miejscu zawsze wymienia się Chiny –stopniowo podkopują pozycję Ameryki jako światowego lidera. (...)


Cicho wszędzie, ciemno wszędzie, co to będzie? Co to będzie? Nie to że zacieram ręce z radości. Ale trzeba przyznać że USA przeżywa poważny kryzys finansowy. Przyznaje jednak że jeszcze z tego kryzysu się podniesie. Ale co będzie z pozycją lidera? Szczególnie że w/g niektórych publicystów istnieje zbyt wiele powiązań finansowych uzależniających Stany Zjednoczone od kapitału i gospodarki chińskiej.  ... co to będzie? co to będzie?