wtorek, 30 marca 2010

Wtorek jak wtorek



Najbardziej skorumpowane kraje świata


Nie ma na świecie kraju odpornego na korupcję. To pewne. Jednak są regiony, gdzie bez dania w łapę nie załatwi się dosłownie nic. 


Organizacja Transparency International co kilka lat bada tzw. indeks postrzegania korupcji. Jest to narzędzie pozwalające ocenić poziom korupcji w życiu publicznym poszczególnych krajów. Państwa oceniane są na dziesięciopunktowej skali. Gdzie cyfra najbliższa „10” oznacza, że korupcja praktycznie nie występuje.

Zobacz najbardziej skorumpowane kraje. Sprawdź, gdzie na długiej liście państw jest Polska. I kto twierdzi, że korupcja nie zawsze jest zła. (...)

130 miejsce Polska na 180 możliwe
180 ostatnie miejsce w/g rankingu Nowa Zelandia
1 miejsce Somalia

Dzisiejszy dzień pełen rytuałów standardowych. A pracy przede mną tyle że nawet nie chce mi się o tym myśleć. Ale w końcu się trzeba do niej wracać, żeby nie wypaść z rytmu.


poniedziałek, 29 marca 2010

Zamach w moskiewskim metrze


Kobiety-samobójczynie zabiły kilkadziesiąt osób

ZAMACH W MOSKIEWSKIM METRZE


Według ostatnich danych rosyjskiego Ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych, w dwóch porannych wybuchach w moskiewskim metrze zginęło 37 osób, a 65 zostało rannych, w tym wiele ciężko. Najpierw doszło do wybuchu na stacji Łubianka, chwilę później - na stacji Park Kultury. Według rosyjskiej prokuratury, za eksplozje odpowiadają zamachowcy-samobójcy. Prawdopodobnie to kobiety zdetonowały ładunki, które łącznie miały siłę odpowiadającą trzem kilogramom trotylu. (...)


Kto by pomyślał? A dlaczego by moskiewskie metro miało by być bardziej bezpieczne od Londyńskiego pod względem zamachów terrorystycznych. Na razie do zamachu nikt się nie przyznał (jakkolwiek dziwnie brzmiało by to stwierdzenie. W każdym razie, przez pewien czas czekają nas podawane w wiadomościach statystyki rannych i zabitych. Jeden z kolejnych informacyjnych tematów przewodnich. 
Ciekawe czy to Czeczeni za tym stoją, tak jak głoszą plotki.


czwartek, 25 marca 2010

Koktajl informacyjny

Prezydent UFC (Ultimate Fighting Championship) Dana White nie jest zainteresowany współpracą z Mariuszem Pudzianowskim. - Kim jest Pudzianowski? - zapytał na spotkaniu w Toronto. 
Przegląd najróżniejszych nowinek zaczyna się od takiej informacji. Tą akurat zostawię bez komentarza.


Poseł PO obraża i reklamuje Twittera

Polscy politycy polubili „ćwierkanie” (ang. tweet – ćwierkać). Najpierw Paweł Poncyljusz z PiS negatywnym komentarzem na Twitterze na temat kongresu swojej partii wywołał zamieszanie na kilka dni, teraz głos zabrał poseł PO Sławomir Nitras. Wieczorem umieścił na swoim mikroblogu lakoniczny wpis: "RPO to dureń". [...]
Trzeba uważać na to co się pisze. Albo/i przynajmniej zastanowić trzy razy.



Prace Hitlera trafią na aukcję - zobacz zdjęcia

Dom aukcyjny Mullocks Auctions, udostępnił zdjęcia szkiców jakie mają zostać zlicytowane 16 kwietnia. Domniemanym autorem szkiców jest Adolf Hitle
[->www.wp.pl]


Chciałem jeszcze coś wstawić. Ale tym razem odpuszczę. Z tego koktajlu informacyjnego trudno wybrać coś co by warto było skomentować, więcej niż jednym zdaniem.


środa, 24 marca 2010

Pasztet

Może właśnie tak. Wszystko jest mierzone skalą nonsensu. Dzień zlewa się z dniem, historia z historią a mu buszujemy między najróżniejszymi filarami życia współczesnego. Marudzimy na monotonie. Tą której czasami powinniśmy pragnąć. Może źle to sformułowałem. Niektórzy mówiąc monotonne dodają do zestawu stabilność, systematykę, bezpieczeństwo, ugruntowany plan i pewną przyszłość. Monotonność jest mi znana, zazwyczaj od niej uciekam. Ale cała reszta pojęć nie występuje w moim otoczeniu. Odruchowo, ciśnie się na usta sformułowanie, "taki kraj". Ale te może takie nasze Polskie złudzenie, zakorzenione w romantycznej części duszy, że zawsze istnieje gdzieś ziemia obiecana... kraj gdzie można wreszcie żyć jak człowiek. I taka jest właśnie ta młoda emigracja... romantyzm pomieszany z pragmatyzmem, pragmatyzm z romantyzmem. Dwa bieguny wśród których wielu nie może się odnaleźć. Jak jeszcze wsadzi się w to pesymizm jak w kij w mrowisko to powstaje właśnie taki pasztet. I tu i tam zmagamy się z tymi samymi problemami, której przynajmniej część tworzymy sobie sami, a na kolejną część problemów nie możemy nic poradzić...

Bez cukru

Dzień jak co dzień. Już po 11, piję dopiero pierwszą kawę i to bez cukru. Z głośników wierzy rozbrzmiewa TOK FM. Pod stopami i w około krzesła, biurka,a także na nim niezliczona ilość kserówek, gazet, książek. Wiem od dawna powinienem się za to wziąć. Ale przecież wiem co gdzie jest. Dzisiaj chyba nie będę miał problemu z rozkojarzeniem. Chociaż audycja o serach kozich działa na nerwy. A sprawa nielegalnego dopingu polskiej łatwo może się psychicznym biczem. Szczególnie jak się włączy TVN 24 na dłużej niż 2 godziny.

wtorek, 23 marca 2010

Bez kitu


Koniec pitolenia.... o bezradności, smutku itd. Dobrze Edward pisze. Nie ma co się cackać z sobą samym. I robić to co należy. Nawet chroniczny brak czasu, praca, czy też brak ochoty (itd itp) nie powinna przeszkadzać na dłuższą metę. Dodam ... coś takiego jak blogerka odnotowanie regularne pewnych rzeczy, pozwala usystematyzować życie, nadać odpowiedni rytm w zdążaniu do celu w życiu codziennym. Działa czasami nawet lepiej niż ta kawa o której na okrągło wspominam i która z pewnością kiedyś mnie wykończy. Ale to oczywiście inna historia. W każdym razie wychodzi na to że przydało by mi się nie tylko częstsze pisanie ale i trochę bardziej obszerne. Gdyż wiele bajzlu nie w moim życiu jest do uporządkowania. Chociaż podobnie jak Edward powinienem się wziąć te starty papierów i innych formy nośników informacji i uporządkować swoje miejsce pracy twórczej.

poniedziałek, 22 marca 2010

Wziąć się w garść


Czasami trudno uciec przed smutkiem. Mnie już trafia. Chciałbym czasami od pewnych rzeczy uciec. Ale niestety chyba trzeba po prostu wziąć się w garść. 

poniedziałek, 15 marca 2010

Odśnieżanie w planie


I tak to jak prawie co tydzień zastanawiam się nad tym gdzie podział się zestaw dni zwany weekendem. Chciałem sobie trochę odpocząć. Ale oczywiście nie znalazłem na to czasu. Teraz znowu poniedziałek, trzeba zacząć tydzień zupełnie od nowa. Pierwsza kawa już za mną. Zupełnie nie podziała. A szkoda.Od 8 rano jeszcze nikt do mnie nie wydzwaniał. Może i dobrze. Ale niestety ze względu na pogodę czeka mnie nieco odśnieżania.

czwartek, 11 marca 2010

Wieża z papieru


Kornelia Marek złapana na dopingu. Dudni z głośników radiowych. Mają być jeszcze dodatkowe badania ale według dziennikarza sprawa już jest przesądzona. 

Poranna kawa odwala swoją robotę. Ja siadam jak zwykle przed komputerem i według swoich przyzwyczajeń wykonuje kolejne czynności. Poczta elektroniczna, blog itd Teraz się zastanawiam co dalej. Jak by było nad czym. Co muszę zrobić to wiem. Na biurku sterta papierów które trzeba ułożyć. Coś niesamowitego. Z jaką prędkością one urosły na taką wysokość. Jeszcze trochę nazwał bym to sztuką. Ale chyba nie będę czekał aż osiągnie to taki skandaliczny poziom absurdu.

wtorek, 9 marca 2010

W skrócie

Znowu od samego rana zajmuje się totalnymi duperelami. Ale nie szkodzi. Tym razem w przeciwieństwie do dnia poprzedniego mam trochę więcej czasu. A to się naprawdę bardzo rzadko zdarza. Z drugiej strony, nie oznacza to że nie mam co do roboty. W związku z tym będę musiał się niedługo do niej zabrać. Znowu. Cóż. Swoje trzeba zrobić.

poniedziałek, 8 marca 2010

Jak najdalej od nerwicy!

Jak jest niedziela to musi być i poniedziałek. Bez wątpienia, także w dniu dzisiejszym nie mogłem się powstrzymać przed zamieszczeniem kolejnej warstwy literek. Chciałem zacząć od wątku o pogodzie. Ale niestety jeszcze nie spojrzałem przez okno. Czeka mnie dzisiaj dzień w którym łatwo będzie mi wpaść w nerwice. Więc póki co, staram się trzymać kurczowo w miarę pogodnego nastroju. Ale jak to w życiu, a szczególnie w poniedziałki, może się to okazać nie takie proste jak by się chciało. Ale przecież nie można wiecznie żyć systemem "aby do piątku"; względnie wersja dla pracoholików "aby do poniedziałku". Obie wersje mogą doprowadzić albo co najmniej do dołka psychicznego, albo wręcz do choroby psychicznej.

niedziela, 7 marca 2010

Nie ma to jak niedziela


Siódma trzydzieści rano a ja już na nogach. Czego bym nie zrobił, spać mi się nie chcę. Po pewnym czasie spędzonym pod kołdrą, z głową przykrytą poduszką coby światło nie dochodziło postanowiłem otworzyć tę Puszkę Pandory - zwaną Internetem. Standardowo ... sprawdzanie poczty, a potem ta oto strona. Ciesze się że to niedziela. Chociaż raz na jakiś czas można wreszcie na spokojnie posiedzieć przed komputerem. W miarę spokojnie. Nie chcę zapeszać, bo na przykład może przypomnieć o sobie telefon. Czas jednak coś zjeść. Na głodnego człowiek nie działa najlepiej.

czwartek, 4 marca 2010

Zdążyć przed 17

Sam się czasami z siebie śmieje! Ciągłe przerwy na kawę. Serwowanie po sieci, przeglądanie poczty ... teraz znowu dołączam do tego wpis na blogu. Patrze na zegarek. Już po dziesiątej. Czas się kurczy a trzeba się spieszyć. Do 17 muszę wpaść na wystarczającą ilość dobrych pomysłów. Taki jestem. Nie lubię dobrze wypadać na spotkaniach naukowych. Ale zawsze mam wrażenie że mi to do końca nie wychodzi. Wielki niedosyt. Więc już się zbieram. Zamykam szybko za sobą kolejny rytuał i lecę do pracy.

środa, 3 marca 2010

Dekoncentracja

Nawet nie chce mi się sprawdzać dzisiaj swojego ciśnienia. Kawy przestałem liczyć po piątej. Ręce mi się już trochę trzęsą i totalnie nie mogę się skupić. Otworzyłem okno może trochę się organizm uspokoi. Chyba dzisiaj już będzie dla mnie koniec intelektualnej pracy. Chociaż pewnie było by dobrze gdybym jeszcze coś zrobił. Za oknem zaczyna powoli się ściemniać. Zapaliłem na biurku lampkę. Robi się odpowiednia atmosfera.

wtorek, 2 marca 2010

Odkrywcze stwierdzenie


Tak to rozpoczął się kolejny miesiąc. Czas płynie zdecydowanie szybciej niż bym tego chciał. Ale podobnie jak każdy przeciętny człowiek nie mam na to wpływu. Tak tak kolejne bardzo odkrywcze stwierdzenie, a jakie głębokie .... ah! Mdleję z wrażenia. W każdym razie jest marzec i tyle. W zasadzie nie wiem co jeszcze mam dodać. Dzisiaj jestem nakręcony na działanie w celu załatwienia zaległych spraw. Tak więc do dzieła.