czwartek, 26 lutego 2009

Stara zabawka

Dzisiejszy poranek w zasadzie nie przyniósł mi nic, co by sprawiło że poczułbym się nieswojo. Tradycyjnym porannym zdarzeniem jest (podobnie jak mycie zębów, golenie, czy potykanie się o dywan zawsze w tym samym miejscu), jest to że zawsze gdy siadam do pisania na blogu ktoś próbuje wyprowadzić mnie z równowagi. Jest to bardzo irytujące że o ile poranna toaleta jest sprawą codzienności .... to posty na blogu zamieszczam z dużymi odstępami czasu. Może to tylko zrządzenie losu? Nie wiem. Ale nie zmienia to faktu że jest to irytujące że gdy zaczynasz się na czymś skupiać automatycznie ktoś lub coś cię rozprasza i denerwuje.

Dzisiejszego dnia, rzeczą która mnie natchnęła do tego aby wrócić do swojego zakurzonego bloga jest pewien artykuł w Newsweeku. Opisany został w nim blog pewnej nastolatki który przyjął formę listów do zmarłego ojca, Prawdę mówiąc bardzo wzruszająca historia. I tu oczywiście pod wpływem przeczytanego tekstu zapała we mnie lekka dziecięca tęsknota do starej zapomnianej zabawki. W ten oto sposób jestem tu gdzie jestem i piszę to co piszę.

Przez ten cały czas, prze który posty na moim blogu pojawiały się sporadycznie w moim życiu rewolucji nie bylo. Zreszta na tym blogu też nie. Postów jak widać też niewiele w zasadzie od poczatku jak przenioslem sie z tym majdanem z portalu Gazety Wyborczej. Ale kto wie co będzie z tą całą frekfecją. Przynajmniej Jesli chodiz o Leweda to frekfencji nic tylko brać przykład. Codzienne opszerne posty. Ale cóż, różnie bywa z rą weną twórczą .....