wtorek, 10 listopada 2009

Wkurzony

Może tak właśnie trzeba. Wkurzać się na maxa. Czasami życie tak się toczy że wszystko przez cały dzień robi się w atmosferze wkurzenia... z wrażeniem że w ten sposób sprawy posuwają się lepiej, szybciej i skuteczniej. Jak się człowiek zastanawia dlaczego się właściwie wkurza... o wszytko i o nic. Jest to czasami mój własny sposób autoagresji. Bo najczęsciej jestem wkurzony na samego siebie. Trochę to wysysa emocjonalnie. Mimo skuteczności działania jest to często nie przyjemne uczucie.

poniedziałek, 19 października 2009

Kawa elementem postępu...

Mgła jak cholera. Kubek w którym powinna być kawa jest pusty. Leniwie powoli ruszamy dalej. Trzeba się zebrać do pracy. Tak aby zarejestrować pojawienie się w życiu postępu. Dziwne, bo pojęcie postępu krąży w moim otoczeniu od ponad tygodnia. Czemu naglę wszyscy zaczynają o tym wspominać. Cały czas bez przerwy. Normalnie przecież nikt tego nie roztrząsa.
Dzisiaj, jak zresztą jak co dzień bez postępu w badaniach to ja bez kawy nie zarejestruje. Chyba mnie kiedyś wykończy albo jedno albo drugiej.
Tak więc idę po tą kawę.

niedziela, 18 października 2009

Krążę więc w kółko?

Śmieszy mnie czasem to moje pisanie. To szukanie "natchnienia". Bądź jak niektórzy mówią tej części siebie którą dało by się sprzedać. Pogrążenie w tym żeby oddzielić szczegóły swojego życia prywatnego od swych przemyśleń, wywnętrzeń prowadzi mnie najczęściej do "memłowatości". Czyli wytworzenia czegoś nijakiego, jakby bez charakteru. Wywodzącego się często z braku cierpliwości do tego co widzę na co dzień. Do tego szumu informacji, o którym często wspominam. Ten gąszcz obrazów i dźwięków, słów, znaków przeradza się w mojej głowie z szumu w cyklicznie powtarzane uderzenia młota, czy też zgrzytu blachy po potłuczonym szkle. I w tym całym burdelu najgorsza jest własnie ta cykliczność. Powtarzanie się tego samego, w nieco zmienionej formie, gdzie nawet ta mała zmiana podporządkowana jest powtarzalnemu schematowi. Raz na jakiś czas .... jak jeden przypadek gdy w ciągu miliardów cyfr tworzących równanie, wzór rzeczywistości, pojawia się błąd w obliczeniach. Rzecz która sprawia że zaczynam się zastanawiać. Myśl którą za każdym razem zaczynam kontynuować, ni to posuwając się do przodu. A jednak stojąc w miejscu. Zastanawiam się jednocześnie dokąd mnie to prowadzi, do pogrążenia się w nicości czy do pojęcia kim jest Bóg.
Pierwszej z tych rzeczy wolałbym uniknąć, drugiej w 100% to ja nie osiągnę. Krążę więc w kółko?

Konkretnie. Ktoś kogo można podziwiać.

Tak. Ta strona wydaje mi się czasami bezsensowna. Ale jak tu do tego nie wracać. Kolejna chyba już 7 kawa uderza mi do głowy. Ożywia to organizm. Ale obniża koncentrację. Do tego szum informacji skrzyżowanie reklamówki fundacji TVN i kolejnego tekstu wyjętego z "anonimowej" strony internetowej w stylu "Michael Jackson żyje". Rozwala mnie to.
Ale z drugiej strony. Zasłyszałem w wiadomościach o perełce. Paulina Pruska. Dzielna dziewczyna walcząca z guzem. Więcej nie powiem, ...cóż ja w tym mogę więcej powiedzieć. Odrazu daje link do jej bloga. Konkretnie.

poniedziałek, 6 lipca 2009

Odkładanie

Przy upale naprawdę siedzenie przy kompie może być trochę męczące. Pot z człowieka się leje i w zasadzie tyle co można powiedzieć. Zamykam kolejny tydzień z uczuciem że znowu nie do końca wykonałem swoje zadania. W zasadzie myśl że jutro jest znowu poniedziałek powodują u mnie drgawki obojętności. Znowu przez głowę przechodzą myśli: "wrócę do tego. Już nie długo!" Tak jak poprzednim razem. Przed tym jak miną szmat czasu. I pomyśleć że traktujemy tak o wiele poważniejsze wątki swojego życia.

piątek, 24 kwietnia 2009

Do roboty

Wstałem dzisiaj z takim bardzo dziwnym uczuciem jak by ktoś mi zmienial w nocy oprogramowanie w głowie. Co dziwniejsze że sam nie wiem co o tym myśleć. W sumie czuje się czuje normalnie. Ta jakby moje myślenie i sposób patrzenia na świat wcale się nie zmienił. Ale za to liczba myśli i skojarzeń która przetoczyła się prze moją głowę trochę mnie przerazila. Ale to pewnie dla tego że mam wiele do zrobienia. Więc co tu dużo mówić. Do roboty!

wtorek, 21 kwietnia 2009

I po świętach

Dzień jak co dzień. Człowiek zanim się obejrzał to już kwiecień się zaczął. Ba! powiem więcej prawie się kończy. Ale mniejsza z tym. Piję dopiero pierwszą kawę. Niedługo zajże do kupionego wczoraj newsweek'a. Cholera jeszcze nie miałem na to czasu. Szkoda minionych świąt. Następne konkretne święta to zimą. Ale cóż. I tak w naszym kraju jest trochę tych świąt, więc wzasadzie nie ma na co narzekać.

środa, 25 marca 2009

A gdzie forum?

Martwi mnie jedno ostatnio jedna rzecz dotycząca najnowszej odsłony strony internetowej polskiego wydania Newsweek'a. Niestety tam są jakieś wyraźne braki forum. Szkoda. Wielka szkoda. Tęsknie za tym bo bardzo dobrze się kiedyś na tym forum dyskutowało, chociaz w pewnym momencie pojawił się tam chaos.

wtorek, 24 marca 2009

Pisanie z nudy, nie pisanie z lenistwa

Ta Co dzisiaj powiem. Dzień jak co dzień. Tyle że miesiąc później. Ale nie szkodzi. Wstałem jak zwykle zjadłem śniadanie jak zwykle. I cóż. Dzień jak co dzień. Dziwne jest to że sięgam po tą całą zabawkę starą w tedy gdy naprawdę mi się nudzi najbardziej. Ale tak naprawdę dopiero teraz mam czas. Niby non stop tylko drobne zadania i drobne zlecenia, ale zazwyczaj zabiera to bardzo .... no może po prostu trochę czasu. Potem człowiek wraca do domu i tak myśli ... napisać coś czy nie napisać. I tak odkłada i odkłada aż w końcu mija miesiąc.

czwartek, 26 lutego 2009

Stara zabawka

Dzisiejszy poranek w zasadzie nie przyniósł mi nic, co by sprawiło że poczułbym się nieswojo. Tradycyjnym porannym zdarzeniem jest (podobnie jak mycie zębów, golenie, czy potykanie się o dywan zawsze w tym samym miejscu), jest to że zawsze gdy siadam do pisania na blogu ktoś próbuje wyprowadzić mnie z równowagi. Jest to bardzo irytujące że o ile poranna toaleta jest sprawą codzienności .... to posty na blogu zamieszczam z dużymi odstępami czasu. Może to tylko zrządzenie losu? Nie wiem. Ale nie zmienia to faktu że jest to irytujące że gdy zaczynasz się na czymś skupiać automatycznie ktoś lub coś cię rozprasza i denerwuje.

Dzisiejszego dnia, rzeczą która mnie natchnęła do tego aby wrócić do swojego zakurzonego bloga jest pewien artykuł w Newsweeku. Opisany został w nim blog pewnej nastolatki który przyjął formę listów do zmarłego ojca, Prawdę mówiąc bardzo wzruszająca historia. I tu oczywiście pod wpływem przeczytanego tekstu zapała we mnie lekka dziecięca tęsknota do starej zapomnianej zabawki. W ten oto sposób jestem tu gdzie jestem i piszę to co piszę.

Przez ten cały czas, prze który posty na moim blogu pojawiały się sporadycznie w moim życiu rewolucji nie bylo. Zreszta na tym blogu też nie. Postów jak widać też niewiele w zasadzie od poczatku jak przenioslem sie z tym majdanem z portalu Gazety Wyborczej. Ale kto wie co będzie z tą całą frekfecją. Przynajmniej Jesli chodiz o Leweda to frekfencji nic tylko brać przykład. Codzienne opszerne posty. Ale cóż, różnie bywa z rą weną twórczą .....