środa, 28 października 2015

PIS zgarnia wszystko

Od ładnych paru miesięcy ba ... od ponad roku zaczynam się zastanawiać czy nas Polaków dotknęła zbiorowa amnezja? Jak to przed dwoma kadencjami wyglądały rządy PIS-u wraz z jego koalicjantami? Widocznie tak. Skoro my obywatele pozwoliliśmy sobie na to żeby Jarosław Kaczyński przeją całą władzę ... Nikomu w III RP się jeszcze nie udało osiągnąć takiego wyniku wyborczego by samodzielnie sprawować władzę. Niby 5 głosów przewagi nad całą resztą posłów to nie wiele. Ale znając życie PIS załatwi sobie jeszcze grono spadochroniarzy. Wszyscy będziemy mogli doświadczyć na własnej skórze na ile zmieniło się Prawo i Sprawiedliwość w ciągu tych 8 lat ... i przede wszystkim jak odbije się nanas "Tragedia Smoleńska". Jak mówi Prezes ... te wszystkie obawy ... ta paranoja strachu przed PIS-em to tylko propaganda PO. Zobaczymy!

sobota, 21 czerwca 2014

Sprostowanie specjalnie dla Edwarda z Lewed's Blog

Zaszło pewne pewne nieporozumienie drogi Edwardzie związane z moim wczorajszym wpisem blogowym. Zapewne związane z nie najlepiej dobranym tytułem. Powodem doboru takiego tematu była zbieżność nazw rzuconych na okładkę Wprostu a samym zawartym w nim artykule. Oczywiście polskie media bardzo szybko zarzuciły temat domniemanego zamachu ... a główną przyczyną były słowa premiera Donalda Tuska. Związek podsłuchów i zamachu stanu jest taki jak młotka i zabójstwa. Młotek służy do wbijania gwoździ, ale jak uderzy się kogoś w potylicę, efekty mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Podobna analogia jest w przypadku podsłuchu. Można oczywiście użyć go w procesie zamachu stanu ale to nie jest jednoznaczne. Bolączką główną jest to że ABW, wykłada się na tej sprawie w tym stopniu że trąca się to o jakiś kabaret,

Swoją drogą polecam artykuł o przeszłości naczelnego redaktora WPROSTU ... oczywiście wiele nie zostało mu udowodnione ... a za to niewiele (wymuszenie rozbójnicze) przesiedział tylko 17 miesięcy ...


piątek, 20 czerwca 2014

Zamach stanu i afera podsłuchowa


To już drugi dzień długiego weekendu czerwcowego. Na razie nie zapowiada się by temat przewodni mediów się zmienił. Oczywiście mówię tu o słynnej aferze podsłuchowej. Zabawnie jest patrzeć na to jak szarpie się ABW ... jak szarpie się Wprost ... Wypowiedzi premiera i innych polityków są też śmiechu warte.

Najlepsze pojawiło się w artykule WPROST-u: ...a władza ma obozwiązek natychmiast wyjaśnić wszystkie wątpliwości, które w związku z nagraniami się rodzą. Także to, jak jest możliwe, że najważniejsze osoby w państwie są podsłuchiwane przez kogoś, kto chce je skompromitować i – być może – szantażować." Ta końcówka prosi się o kolejną wizytę ABW ... każdy sąd z czystym sumieniem potraktował by to jako przesłankę, że informator tygodnika WPROST może szantażować ważnych urzędników państwowych oraz polityków ... WPROST w takim razie ukrywa przestępców ... tyle że ABW spieprzy i to ... podobnie jak wymiar sprawiedliwości ... i do tego sprezentują pewnie naczelnemu kolejną teczkę ... może w niej będzie jakiś MAC ... Ci z ABW i tak nie potrafią ich obsługiwać.

Skuteczność w działaniu widzę w dwóch miejscach. Zakładając że Jan Kowalski (nazwisko przykładowe) odpowiedzialny za podsłuchy, rozwija akcje długoplanową i komercyjną ... to jest to po prostu geniusz. Jeśli ma więcej materiałów, tym bardziej jeśli w tych kolejnych nagraniach są konkrety większej jakości ... to teraz Jan Kowalski będzie rozdawał karty. W tej sytuacji obecna afera to tylko straszak, pokaz siły: Tak! Mam nagrania i nie zawaham się ich użyć! Media na pewno mnie wysłuchają! Po takiej demonstracji siły nie jeden polityk by się złamał. Wystarczy tylko że Jan Kowalski za pewien czas zostawi kopię obciążającego nagrania, owiniętą w egzemplarz Wprost z okładką Zamach Stanu tuż przed drzwiami osoby którą będzie chciał zaszantażować. Co osiągnie Jan Kowalski takim szantażem? Bardzo wiele, jeśli dalej będzie wykazywał sprytem.

Prawie doskonale rozgrywa to także Wprost ... chociaż jak wspomniałem, bardzo prosi się o kłopoty. W rankingu tygodników, są daleko za POLITYKĄ, która od bardzo długiego czasu ma nieprzerwany ciąg najlepszej poczytności. A i w poprzednich latach, nawet jak ktoś przegonił w ilości sprzedanych egzemplarzy, to i tak były to chwilowe wahnięcia. Wprost, bardzo zazdrości POLITYCE, bo jest czego. Ale W. mimo słabszej pozycji pokazuje swoją siłę (niektórzy mówią że tylko próbuje pokazać). Mam wrażenie że tym numerem, choć nie jest on pierwszym tego typu, próbuje pokazać że jest tygodnikiem bardziej śledczym, niż tabloid'owym. Naczelnemu Wprost, pewnie bardziej by pasowało skojarzenie z czasopismem Milenium z powieści Stieg'a Larsson'a. Ale na taką opinię trzeba sobie mocno zapracować.

środa, 22 stycznia 2014

Nie idealna zima w Kijowie

Od kilku dni na ulicach Warszawy leży śnieg ... robi się coraz bardziej zimno. PKP jest standardowo sparaliżowane. Dzień jak co dzień. Czysta najzwyczajniejsza norma. jak na polską zimę. Nawet to staje się normą że jeden czy drugi minister chlapnie tekstem w stylu: "Sorry, taki klimat".
Tymczasem Kijów walczy. Po dwóch miesiącach protestów, stania w zimnie, machania transparentami i krótkich pomniejszych starć, ulice stanęły w płomieniach. Poszły w ruch nie tylko gumowe kule, ale i ostra amunicja, koktajle Mołotowa. Na chwile obecną mamy do czynienia z trzema pierwszymi ofiarami śmiertelnymi. Przestało być kolorowo. Nikt na Ukrainie władzy nie chce oddać władzy. A granie na czas musiało w końcu doprowadzić do ofiar w ludziach. W między czasie opozycja coraz bardziej zaczyna się dzielić i coraz trudniej komukolwiek sięgnąć po władzę. Przyszłość zaczyna stać coraz bardziej pod znakiem zapytania.
Pozostaje tylko trzymać kciuki za to żeby sprawa się zakończyła jak najszybciej w jak najbardziej pokojowy sposób, oraz jak najlepiej dla protestujących.

niedziela, 8 grudnia 2013

Idealna Zima

Zastanawiające jest to jak ten czas szybko leci. Kolejny raz czuje się wpakowany w tą gorszą część roku. Zastanawiam się czemu nie można by ograniczyć miesięcy do czerwca, lipca, sierpnia i Bożego Narodzenia. Zima właśnie do tego powinna się ograniczać. Możliwość porzucania się śniegiem i ulepienia bałwana powinna zaczynać i kończyć własnie na okresie między Wigilią, a Sylwestrem.
Jesień w naszym kraju jest chwilką. Ledwie pożółkną liście już je wicher zwieje, deszcz swymi kroplami przykryje ... i tyle po jesieni. Mamy chłód, deszcz, szarość i nijakość. Wiosna, raczej bardzo długie przedwiośnie ... gdy natura nie wie czy woli by sypał śnieg, czy lal deszcz. A Polak chodzi i patrzy w ziemie by dojrzeć dojrzeć choć kawałek kiełkującej zieleni. A i zima jest nijaka, A to sypnie śnieg zasypie na 3-4 dni ... a to stopnieje na kolejny tydzień i tak w koło.
Jedynie lato, choć nie tropikalne, radości trochę przyniesie, oczom, uszom i płucom.
Zimo och zimo, obyś była tym czym wspomnienia z dzieciństwa, białym puchem, okalającym choinkę, sypiącymi z nieba płatkami uprzyjemniającymi święta, ... niczym więcej.

środa, 21 sierpnia 2013

Nieudana próba ucieczki

Napawa mnie strachem każdy dźwięk z otocznia. W panikę wprawiają mnie kroki na korytarzu. Chcę uciec. Każdego dnia, ... każdego ranka i wieczoru ... chcę uciec. Z realnego świata, chcę wyjść i zatrzasnąć za sobą drzwi, tak by się już nie otworzyły. Jest takie miejsce wciśnięte między pachnące starością kartki. Między światłowody, kable, stopy metalu i mieszanki plastiku. Tam gdzie nie ma granic. Tam gdzie bezsens realnego świata przestaje mieć znaczenie. Chcę tam uciec i zapomnieć o rzeczywistości, która trzyma na smyczy, jak kundla. Zapomnieć o rzeczywistości którą stworzył ten sam człowiek, któremu zabiera ona prawo do człowieczeństwa.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Nie patrz jak trawa rośnie!

Nic tak nie wzmacnia zainteresowania najróżniejszymi rzeczami jak praca. Zazwyczaj gdy się ma mnóstwo do zrobienia, to wszystko w koło wydaje się takie ciekawe. Wszystkim by się chciało zająć tylko nie pracą. Ranem, jak siadam do pracy to marzy mi się przeczytanie wszystkich możliwych gazet dostępnych w pobliskim kiosku. Po takiej literaturze, zabrałbym się za książki. Wracam zazwyczaj do rzeczywistości uderzając słowem LEŃ, prosto we własną twarz. Pomaga. Ale zabawne jest to, że jak po paru godzinach pracy człowiek pada ze zmęczenia to interesuje go nawet to jak rośnie trawa. Byle odpocząć. Zawsze jeśli chodzi o pracę, uważałem że dobrze jest gdy można się w nią zaangażować. Nie tyle fizycznie tylko intelektualnie. Czas szybciej wtedy płynie, człowiek się nie nudzi, a i zazwyczaj łatwiej o satysfakcje. Nie rozdrabniamy się także na sprawy poboczne, które nie dotyczą zadania stojącego przed nami.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Wyrzeczenia

Niestety życie z całą listą wyrzeczeń nie jest łatwe. Nie jest także przyjemne. Niestety czeka mnie kolejny okres który wymagać będzie ode mnie wyrzeczeń. Lista spraw które zostawiłem na później wydłużyła się ogromnie. A tu czas skrócił się nie miłosiernie. Setki spraw które muszę załatwić w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Kolejne setki które muszę zakończyć jeszcze w tym roku. Także plan mam bardzo napięty. Nigdy nie przepadałem za napiętymi planami. Jak w każdym człowieku, jest w mojej psychice kawałek lenia. I to wcale nie taki mały. Zawsze lubię mieć wygospodarowany czas na coś co nie jest związane ani z pracą, ani z pracą naukową. Nieustannie przekonuje się o tym ... że to "zawsze" nie jest możliwe. Przez to właśnie pakuje się w kłopoty. Teraz muszę ponaprawiać swoje błędy.

czwartek, 27 czerwca 2013

Brzytwa Ockhama

Coraz częściej zastanawiam się nad tym co skłania przeciętnego człowieka do utrudniania życia sobie i wszystkim innym. Kilkakrotnie w tym tygodniu widziałem paru takich osobników Homo Sapiens, którzy zaczęli na głos pytać sami siebie: Czy ja nienawidzę sam siebie? Patrząc z boku człowiek to taki osobnik który połowę swojego czasu który ma dostępny poświęca na utrudnianie sobie życia. Mnoży nieustanne komplikacje w kontaktach z innymi ludźmi, w organizacji pracy, czasu wolnego itd. Im bardziej rozbudowane relacje międzyludzkie, czy też plan pracy, organizacja pracy zespołowej tym bardziej wydaje się profesjonalnie.

W zdecydowanej większości to błąd. Wbrew pozorom Brzytwa Ockhama jest naprawdę przydatna:   Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę jak to mówił Johannes Clauberg. Ludzkość ma skłonności przypisywania łatek z nazwami i definicjami do wszystkiego czego się da, oraz do wszystkiego czego się nie da, a nawet tego czego nie ma, nie wymyślono etc. Podobnie jest z tworzeniem, procedur i schematów postępowania (pracy, odpoczynku, kontaktów międzyludzkich). Tworzymy by ułatwić życie. Ale ich mnogość, zawiłość a i bardzo często najzwyczajniej mierność sprawia, że to życie zamiast ułatwia to  utrudnia. Ekonomia myślenia równa jest ekonomi działania. Zasady i procedury działania powinny być ustalone jak najprostsze. Złożoność konstrukcji, mnogość elementów składających się na mechanizm zwiększa potencjalną wadliwość wprost proporcjonalnie do ilości elementów skaładowych.

Czasami się zastanawiam nad aspektem komunikacji we współczesnym świecie. 30 lat temu, przeciętna organizacja w Polsce, firma, zakład pracy, szkoła, grupa naukowców, oddział harcerzy, czy co tam chcecie ... doskonale radziła sobie z komunikacją i organizacją własnej pracy jak i pracy grupowej, bez takich udogodnień jak komórka, czy internet. Jak się bardzo często okazuje organizacja ta wypadała o wiele lepiej niż w dzisiejszych czasach, pełnych różnorakich środków komunikacji. Ludzie się raz, ustalali plan działania, i ruszali do roboty. Spotykali się po pewnym czasie z porządną dawką efektów pracy własnej. Mam wrażenie że obecnie, więcej komunikujemy się na bieżąco niż kiedyś a efektywność pracy w grupie spadła wprost proporcjonalnie. Wysyłamy maile, smsy, dzwonimy, a jakoś dogadać się jest trudniej. Możliwość ponownego zadzwonienia do współpracownika rozleniwia konkretyzacji wypowiedzi. Mnożymy niepotrzebnie słowa, co deformuje przekaz.

czwartek, 6 czerwca 2013

O pracy idealnej

Praca bez odpowiedniego nastawienia i skupienia jest do kitu. Praca powinna człowiekowi sprawiać przyjemność. Choć to też bardzo uproszczone stwierdzenie. Idealna praca powinna spełniać przynajmniej w minimalnym stopniu wszystkie elementy piramidy Masłowa. Praca powinna dawać możliwość zaspokojenia: potrzeb fizjologicznych, potrzeby bezpieczeństwa, potrzeby przynależności, potrzeby uznania, potrzeby samorealizacji. Przyjemność stoi jakoby zboku. Chociaż tylko pozornie. Czym jest najwyższa w piramidzie potrzeba, - samorealizacji? "Rozwijanie siebie", doskonalenie umiejętności. Nie da się tu pominąć potrzeb poznawczych, oraz potrzeb estetycznych. które zostają zazwyczaj wrzucone do jednego worka pod nazwą samorealizacja. Potrzeby poznawcze plus wszystkie pozostałe wymienione ... sprawiają że jesteśmy w stanie polubić swoją pracę. Zdarza się oczywiście różna skala zapewniana tych potrzeb, czasami któraś kategoria jest niepokryta. Ale wystarcza na odpowiednią motywację.
Mam wrażenie że do pewnym sensie można podzielić te potrzeby na ze względu na motywacje pozytywną i negatywną. Zupełnie jak z kijem i marchewką. Jeśli nie będziesz pracować, to nie będziesz zarabiać, jak nie będziesz zarabiać, to ... nie będziesz, miał co jeść i gdzie spać (potrzeby fizjologiczne, potrzeba bezpieczeństwa), stracisz szacunek ludzi, przyjaciół, rodziny, odepchną Cię wszyscy (potrzeba szacunku, przynależności). Chociaż te same rzeczy mogą jednocześnie stać się marchewką. (Szklana jest w polewie pusta albo w połowie pełna) Ale jest coś co w przypadku w miarę wyrównanych rachunków jest w stanie przechylić szalę na pozytyw. Nasza ciekawość. To właśnie możliwość zaspokojenia potrzeby poznawczej jest w stanie zachęcić nas do pracy. Jeśli skutecznie podsycać ciekawość, nawet najbardziej leniwy człowiek pracuje długo i regularnie. A wiadomo w ramach jedzenia rośnie apetyt.

piątek, 29 marca 2013

Białe Święta

Czego się boje jak wychodzę z domu? Tego że zasypie mnie śniegiem. Tak w wielki piątek mogę powiedzieć jedno. Zapowiadają się białe święta. Naprawdę białe święta. Ale przecież nie Bożego Narodzenia, tylko Wielkiej Nocy. Moi znajomi wybierają się na narty... a ja z braku zdolności narciarskich i postanawiam zadowolić się ulepieniem baławana. Chwila moment, niech jeszcze napada śniegu, ja zrobię w tym czasie kawy do termosu i ... fruuuu .... będzie wesoło. Trzeba pożegnać śnieg zanim za parę tygodni zniknie .... baa ... może nie zniknie ... bo prognozy pogody straszą.... zima śniegowców-drogowców zaskakuje na początku ... w tym roku na końcu zimy.

wtorek, 26 marca 2013

Ile potrzeba do szczęścia?

Prawdopodobnie większość z nas zadaje sobie często takie pytanie. Prawdopodobnie większość z nas jeszcze częściej zmienia odpowiedź na to pytanie. Mam podobnie. Prawdopodobnie. Ale od wielu, wielu lat przewija mi się pewien zestawik rzeczy potrzebnych do pełnego szczęścia, nazywam to roboczo "świętym spokojem". (świętym, na tyle, na ile pozwalają nam nasze ziemskie możliwości). Ten zestaw to: książki, internet i blog (któremu nigdy nie poświęcałem tyle czasu ile chciałem). Te trzy rzeczy otoczone niezliczoną ilością czasu i naprawdę dało by się żyć w komfortowych warunkach zaspokajania intelektualnej ciekawości.

niedziela, 24 marca 2013

Pirate Fleet

Wystartowałem z nowym projektem. Jak zwykle nie pewny, co z tego wyjdzie. Ale mam nadzieje że kogoś to może zainteresować. Nowy wątek działań to blog - Pirate Fleet. Będzie poświęcony piractwu komputerowemu, piratach oraz ich roli  w kształtowaniu nie tylko internetu, kultury, ale i całej otaczającej nas rzeczywistości. Mam nadzieje że blog znajdzie odbiorców.
Serdecznie zapraszam ...

Więcej na temat 

wtorek, 19 marca 2013

Zaangażowanie w codzienność

Zadziwiające jak często potrzebujemy nieustannego skupienia. Nieustannego, stonowanego napływu informacji i spokojnej ciągłej jej analizy. Zwykła praca papierkowa nie wystarcza. Potrzebne jest zaangażowanie intelektualne, granicząca z zaangażowaniem emocjonalnym. dopiero w tedy dzień wydaje się jako taki.

czwartek, 21 lutego 2013

Śnieg

Co czuje jaka patrzę przez okno? Szlak mnie trafia. Widok śniegu od dawna mnie denerwował. I nie chodzi tu jedynie o tą zimę. Kiedyś, jak się było dzieckiem, śnieg był nie gorszym powodem do radości co piasek na plaży. Jako mały chłopiec mogłem biegać bez końca po śniegu,lepić bałwany, budować fortece, obrzucać się białym puchem z kolegami. Krótko mówiąc przeszła mi ta fascynacja i prawdę mówiąc nie mam pojęcia kiedy. Nie było to w skutek zdarzenia w stylu "o jeden cios śnieżką za dużo". Chyba po prostu mija to z wiekiem. Człowiekowi zima przestaje się kojarzyć z bałwanem i sankami, a zaczyna z utrudnieniami komunikacyjnymi, chlapą i przejmującym zimnem. Ale w każdym z nas coś z tych wojen śnieżnych zostaje w pamięci. Przynajmniej z garstki miłych wspomnień można się cieszyć.